Zamknij

Twój koszyk

Razem: 0.00 zł
Razem z VAT: 0,00 zł
Przejdź do kasy

Automatyzacja bez utraty kontroli

Gdzie leżą granice automatyzacji w zarządzaniu portfelem nieruchomości?

Zarządzanie nowoczesnym biurowcem z poziomu idealnie skrojonych dashboardów brzmi doskonale, ale często tylko w teorii. Gdy Cavatina Holding zdecydowała się zrezygnować z outsourcingu i samodzielnie rozliczać własne budynki, gigantyczne arkusze Excela musiały ustąpić miejsca specjalnej technologii, którą dostarczyło NOVO Technologies. 

O tym, jak zautomatyzować twardą analitykę w dobie KSeF, dlaczego algorytm nigdy nie podejmie za nas decyzji o windykacji najemcy i z jakiego powodu branża nieruchomości zaczęła pilnie szukać ekspertów od Power BI, rozmawiamy z Emilią Kubiec, zastępcą dyrektora ds. Zarządzania Nieruchomościami w Cavatina Holding.

REKLAMA
Zacznijmy od szerszego kontekstu. Nadzoruje Pani procesy niemal od A do Z – od etapu koncepcji, przez wdrażanie systemów, aż po sprawdzanie, jak działają one w codziennej obsłudze dużego portfela nieruchomości. Jak w ten krajobraz wpisuje się technologia? 

Emilia Kubiec: Moja rola polega na kompleksowym prowadzeniu projektów - to prawda. Kiedy zapadła decyzja, że jako Cavatina zaczynamy we własnym zakresie zarządzać naszymi budynkami biurowymi – a mamy w portfelu 7 kompleksów biurowych i w sumie 13 spółek – musieliśmy zbudować odpowiednie struktury. Do tej pory rozliczenia budynków realizowała dla nas firma zewnętrzna. Aby uzyskać lepszą kontrolę nad procesami, m.in. nad skomplikowanym rozliczaniem mediów, zaczęliśmy przejmować poszczególne segmenty zarządzania. Zbudowaliśmy zespół i w drodze przetargu wybraliśmy system NOVO. Zdecydowaliśmy się na nich m.in. dlatego, że to polska firma, która skupia się wyłącznie na technologii dla nieruchomości. To dawało nam gwarancję, że nie będą rozpraszać swoich zasobów, tylko rozwiną system dokładnie w tym kierunku, na którym nam zależy.

Skoro macie już szyte na miarę narzędzie, to jak to wygląda w codziennej praktyce? Ile procent tego, co Pani wie o portfelu w danym tygodniu, pochodzi z widoku w systemie, a ile z rozmowy z człowiekiem na obiekcie? Proszę o szczerą proporcję, bo branża odpowiada na to ambitniej, niż to wygląda.

Emilia Kubiec: Szczerze mówiąc, nie da się tego łatwo ująć w sztywnych proporcjach, bo wszystko zależy od tego, jakich informacji szukamy. Z człowiekiem w obiekcie ustalam stan faktyczny: czy wszystko działa, czy nie ma wycieków, czy nie doszło do jakiejś awarii. Natomiast wszelkie dane i aspekty finansowe pochodzą już bezpośrednio z systemów. Człowiek jest tu jednak absolutnie niezbędny, bo to on na końcu te dane do systemu wprowadza.

Właśnie, człowiek jest niezbędny do wprowadzania danych, ale spójrzmy na to z drugiej strony. Nadzór operacyjny i finansowy nad portfelem klasy A – czy to stanowisko dałoby się dziś w ogóle wykonywać bez warstwy analitycznej pokroju NOVO AM? Czy zmieniłaby się tylko szybkość, czy zakres odpowiedzialności?

Emilia Kubiec: Na pewno byłoby znacznie trudniej. Doskonałym przykładem jest rozliczanie mediów. Wcześniej opierało się ono na gigantycznych arkuszach Excel, które property managerowie musieli uzupełniać ręcznie. Choć były one w pewnym stopniu zautomatyzowane, wciąż generowały ryzyko błędów i opóźnienia w fakturowaniu. Wdrożenie NOVO wymusiło na nas uporządkowanie tych danych. Proces czyszczenia informacji i wyprowadzania wszystkiego do „statusu zero” był ogromnym wyzwaniem, ale dzięki temu system sam wystawia faktury, które pięknie się kompensują i wykazują np. konsumpcję budżetu w danym obiekcie. Managerowie wykonywali wcześniej tytaniczną, ręczną pracę. Dziś jest to zautomatyzowane.

Skoro tyle rzeczy udało się zautomatyzować, ciekawi mnie styk tego cyfrowego modelu z rzeczywistością. Zdarzyło się, że raport pokazał problem, którego w obiekcie nikt nie widział? A odwrotnie – problem w obiekcie, którego raport nie zauważył? Interesują mnie oba kierunki.

Emilia Kubiec: Musimy rozgraniczyć dwie sfery. Raport wskazuje kwestie finansowe i liczbowe, a w obiekcie dzieją się rzeczy fizyczne. Raport nie pokaże mi bezpośrednio, że u najemcy doszło do awarii sprzętu, a w obiekcie z kolei nie dowiem się od razu, że ktoś miał w danym miesiącu drastycznie zwiększone zużycie prądu. Ale te dwa światy można połączyć. Mam tu ciekawe doświadczenie, ponieważ zanim dołączyłam do zespołu zarządzającego Cavatiny, byłam najemcą w ich budynku. Analizowałam wtedy raporty bardzo szczegółowo. Kiedy dostawaliśmy zestawienia z wyższym zużyciem chłodu, musieliśmy sprawdzić to fizycznie: czy pracownicy źle ustawili temperaturę na zadajnikach, czy może zepsuła się jednostka klimatyzacyjna na piętrze. Dopiero połączenie danych z systemu z weryfikacją człowieka na miejscu daje pełny obraz sytuacji.

Takie fizyczne weryfikowanie to podstawa. A jeśli zawiódłby sam przepływ informacji? Gdyby dane przestały się odświeżać, ale dashboard dalej pokazywał ostatni stan – po jakim czasie ktoś by to wychwycił? To pytanie o odruch kontrolny, nie o system.

Emilia Kubiec: To zależy w dużej mierze od naszych najemców i od tego, jak aktywnie pracują na udostępnianych przez nas danych. Dostarczamy im paczki informacji – dziś analizowane bardzo często pod kątem raportowania ESG – i jeśli najemca zauważy anomalię, np. wyższe rachunki za ciepło w letnich miesiącach, natychmiast wyłapuje, że coś jest nie tak. Wtedy wspólnie siadamy do analizy. Sprawdzamy, czy to kwestia stawki, wyższego zużycia, czy może problemu technicznego. Wymiana informacji na linii system–człowiek następuje więc dość szybko, gdy tylko widzimy nielogiczne odchylenia.

Zastanawiam się jednak nad Waszą perspektywą. Czy warstwa raportowa zmieniła to, co mierzycie w budynku? Czyli: pojawiły się rzeczy, których przestaliście pilnować, bo nie mieszczą się w modelu?

Emilia Kubiec: Raczej w drugą stronę – zaczęliśmy wyciągać z systemu znacznie więcej, niż początkowo zakładaliśmy. NOVO musiał odhaczyć wszystkie nasze procesy bazowe (to był warunek brzegowy przetargu), a teraz zaczynamy się nim „bawić”. Rozbudowujemy np. rent-roll, który wcześniej funkcjonował w prostym Excelu. Dodajemy do niego nowe funkcje, np. śledzenie różnic w rozliczeniu budżetu nie tylko procentowo, ale też kwotowo z miesiąca na miesiąc. Pozwala nam to jeszcze dokładniej kontrolować konsumpcję budżetu w trakcie roku i wprowadzać ewentualne korekty przed zamknięciem bilansu.

To stałe kontrolowanie budżetu przydaje się przy obecnych zawirowaniach prawnych. Wdrożenie zbiegło się z wejściem KSeF. Czy regulacja wymusiła na rynku porządek w danych, którego branża sama by nie zrobiła – albo zrobiła dużo później?

Emilia Kubiec: Zdecydowanie wymusiła. Przy KSeF nie ma już swobodnego „cofania” raz wystawionej faktury – każda zmiana wymaga oficjalnej korekty, co uczy ogromnej precyzji. U nas zbiegło się to idealnie w czasie. Właśnie rezygnowaliśmy z usług firmy outsourcingowej. Firma ta zaproponowała nam wdrożenie KSeF w tym ostatnim miesiącu współpracy za dodatkową opłatą. Stwierdziliśmy, że skoro NOVO jest już gotowe i przetestowane, zrobimy to sami. Przełączyliśmy fakturowanie najmów na nasz nowy system i wszystkie pierwsze dokumenty poszły do KSeF bezbłędnie. Co ważne, NOVO rozwiązuje nam też problem z załącznikami do faktur z rozliczeniem mediów (których KSeF wciąż nie „trawi”). System wysyła je teraz automatycznie z naszej skrzynki do odpowiednich najemców, oszczędzając czas.

Dobrze, że system wyręcza Was w takich formalnościach. Pozostając w temacie: rozliczanie mediów, od faktury zakupowej dostawcy do alokacji na najemcę, było jedną z funkcji wypracowanych wspólnie z NOVO. Ile kroków w tym łańcuchu dzieje się dziś bez udziału człowieka i gdzie jest ostatni punkt akceptacji?

Emilia Kubiec: Udział człowieka jest na początku i na końcu. Proces wygląda tak, że property manager musi najpierw ręcznie wprowadzić fakturę zakupową od dostawcy. Dlaczego? Bo nie wszystkie jej składniki wchodzą do refaktur dla najemców – część to koszty wspólne, które rozlicza się inaczej na każdym budynku. Kiedy PM wprowadzi fakturę i zaciągnie plik z odczytami z systemu BMS, cała reszta dzieje się automatycznie, w oparciu o ustalone wcześniej w systemie algorytmy (np. proporcjonalny podział kosztów z centrali wentylacyjnej według zajmowanej powierzchni). Ostatnim krokiem jest weryfikacja i akceptacja wygenerowanych faktur przez nasz dział finansowy.

Na końcu zawsze jest więc ludzka weryfikacja. A co, gdyby system poszedł o krok dalej? Gdyby NOVO AM zostało wyposażone w autonomicznego agenta AI, który potrafi wyciągać wnioski z danych, np. sugerować renegocjację stawek na podstawie trendów rynkowych lub optymalizację mediów – czy widziałaby Pani w nim partnera do codziennej pracy? I gdzie w takim scenariuszu leży granica Pani zaufania: czy większą barierą jest obawa o błąd algorytmu, czy strach o bezpieczeństwo danych portfela trafiających do modelu AI?

Emilia Kubiec: Taki wirtualny agent mógłby być niezwykle przydatny, np. dla działu komercjalizacji, podpowiadając, na ile dany układ i najemca jest dla nas opłacalny. Jednak ostateczna decyzja biznesowa zawsze pozostanie po stronie zarządu. AI nie wyznaczy nam kierunku rozwoju ani nie zbuduje relacji z najemcą. Biznes to nie tylko liczby w tabelach – to przede wszystkim relacje z człowiekiem po drugiej stronie. Chętnie zobaczę sugestie od AI, ale proces decyzyjny musi zostać w gestii człowieka.

Zatem kierunek wyznacza zarząd. Spróbujmy to odnieść do obecnych realiów. Umówmy się na rozróżnienie: automat wykonuje regułę, agent wybiera sposób osiągnięcia celu. Które z rozwiązań, które ma Pani dziś w rękach, są pierwszym, a które już drugim?

Emilia Kubiec: Na ten moment operujemy w sferze automatyzacji. NOVO wdraża powtarzalne reguły, które automatyzują procesy zdefiniowane wcześniej przez człowieka. Wirtualnych agentów (AI) jeszcze w systemie nie mamy, ale wiem, że NOVO planuje takie rozwiązania i bardzo na nie czekamy. Liczymy, że podsuną nam nowe pomysły na przejrzystsze układanie danych. Na ten moment jednak po prostu uczymy się nowego narzędzia i automatyzujemy procesy, żeby zyskać przestrzeń do głębszej analityki.

Mówi Pani o zyskiwaniu przestrzeni. Sprawdźmy to na konkretnym procesie: zgodziłaby się Pani, żeby system samodzielnie wysłał wezwanie do zapłaty najemcy strategicznemu? Gdzie przebiega granica – kwotowa, relacyjna – i czy jest gdziekolwiek zapisana, czy istnieje tylko w głowach?

Emilia Kubiec: Wysłanie samego wezwania – jak najbardziej. Kończymy właśnie konfigurowanie w NOVO zautomatyzowanego modułu windykacyjnego. System może samodzielnie wysłać pierwsze i kolejne wezwania, powiadamiając, że brak wpłaty poskutkuje np. wpisem do KRD. To są formalności narzucone ustawowo, które muszą zostać dopełnione wobec każdego. Granica leży krok dalej. O tym, czy faktycznie dokonamy wpisu do rejestru dłużników, uruchomimy zabezpieczenia umowne czy skierujemy sprawę na ścieżkę sądową – decyduje już człowiek i zarząd. To decyzje wymagające wyczucia biznesowego danej sytuacji, których nie da się w pełni oprogramować.

Zostajemy więc przy wyczuciu biznesowym. Zatem zapytam wprost: czego świadomie nie odda Pani maszynie? Nie „czego jeszcze nie da się zautomatyzować" – czego Pani nie chce automatyzować?

Emilia Kubiec: Właśnie tych finalnych decyzji biznesowych. Chcę automatyzować uciążliwe formalności, żeby system pilnował terminów i wysyłał wezwania, ale to my musimy decydować, jak daleko posuniemy się w windykacji i w zarządzaniu relacjami. Maszyna nie czuje kontekstu rynku.

Skoro kontekst rynku musi pozostać domeną człowieka, zapytam o ludzi, z którymi Pani pracuje. Buduje Pani wyspecjalizowane zespoły rozliczeniowe. Czy automatyzacja przesunęła te osoby do innych zadań, czy ich ubyło — i jakiej kompetencji szuka Pani dziś, której nie szukała trzy lata temu? Audytu reguł czy księgowości?

Emilia Kubiec: U nas osób wręcz przybyło, bo zespół tworzyliśmy od zera po odejściu od outsourcingu. Jeśli pyta Pani o kompetencje, to dziś zdecydowanie patrzymy w kierunku analityki danych. Widzimy z koleżanką, która dowodzi zespołem finansowym, że nie potrzebujemy już tylko kogoś od „klepania tabelek” i wystawiania faktur, ale osoby umiejącej obsługiwać narzędzia typu Power BI. Szukamy chęci do nauki, predyspozycji analitycznych i umiejętności odpowiedniego filtrowania ogromnych zbiorów danych, tak by system robił analizę za nas. To kompetencja, o której trzy lata temu przy zwykłych zadaniach finansowych w ogóle byśmy nie pomyślały.

To ogromna zmiana profilu pracownika w tak krótkim czasie. Spójrzmy w takim razie nieco w przód. Za trzy lata: który proces w zarządzaniu nieruchomością komercyjną zniknie całkowicie i co w zamian pojawi się w opisie Pani stanowiska?

Emilia Kubiec: Nie uważam, żeby jakikolwiek proces zniknął całkowicie. Technologia zmodyfikuje nasze zadania i przyspieszy pracę, ale na końcu każdego z tych procesów musi siedzieć człowiek, który podejmie ostateczną decyzję. W poprzedniej firmie – branża gamingowa – w dziale zajmującym się tłumaczeniami mieliśmy pewien stopień automatyzacji, ale na końcu i tak to człowiek musiał zweryfikować to, czy maszyna przeprowadziła tłumaczenie prawidłowo, z ujęciem kontekstu itd. To samo mamy w przypadku testowania funkcjonalnego - AI świetnie radzi sobie z tym, co już wcześniej istniało w bazach danych, ale przy testowaniu innowacji, „czegoś czego nie było”, zawsze musiał wkroczyć człowiek Maszyna przygotowuje doskonały wsad, analizuje liczby, ostrzega przed zwiększonym zużyciem wody – ale to człowiek idzie na piętro upewnić się, czy to pękła rura, czy ktoś zostawił odkręcony kran. I tak pozostanie.

REKLAMA
Subscribe to newsletter

Subscribe to receive the latest blog posts to your inbox every week.

By subscribing you agree to with our Privacy Policy.
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Polecane artykuły

Logicor wdraża system smart meteringu w 18 parkach logistycznych w Polsce

Logicor kończy wdrażanie inteligentnego opomiarowania w Polsce. Do 2026 roku system smart metering obejmie 18 parków logistycznych i ponad 533 tys. mkw. powierzchni.

Cyfrowa rewolucja HP w budownictwie: Nowe funkcje HP Build Workspace i innowacje w SitePrint na Autodesk University 2026

HP prezentuje HP Build Workspace i SitePrint – cyfrowe narzędzia do zarządzania dokumentacją i automatycznego wytyczania na budowie.

OKAM i SiDLY łączą siły: Nowoczesna teleopieka w łódzkiej rezydencji senioralnej PRESTIA

OKAM rozpoczyna współpracę z SiDLY w ramach projektu PRESTIA w Łodzi, wdrażając systemy teleopieki w budownictwie senioralnym.

Najnowsze wydanie!

Magazyn
03/2026
09
<< ARTYKUŁ TOWARZYSZĄCY

Automatyzacja bez utraty kontroli

Gdzie leżą granice automatyzacji w zarządzaniu portfelem nieruchomości?

28.09.2026
Emilia Kubiec
Zastępca Dyrektora Działu Zarządzania Nieruchomościami, Cavatina Group
Pokaż bio

Zastępca Dyrektora Działu Zarządzania Nieruchomościami w Cavatina Group gdzie odpowiadam za nadzór operacyjny i finansowy nad portfelem obiektów biurowych klasy A. Posiadam ponad 10-letnie doświadczenie w sektorze Real Estate zarówno biurowym jak i komercyjnym. Z wykształcenia jestem prawniczką, specjalizuję się w optymalizacji procesów biurowych, budowaniu dedykowanych zespołów rozliczeniowych oraz wdrażaniu innowacyjnych narzędzi IT wspomagających zarządzanie nieruchomościami komercyjnymi
Rozmawiał/-a
Sylwia Łysak
Stanowisko
Zarządzanie nowoczesnym biurowcem z poziomu idealnie skrojonych dashboardów brzmi doskonale, ale często tylko w teorii. Gdy Cavatina Holding zdecydowała się zrezygnować z outsourcingu i samodzielnie rozliczać własne budynki, gigantyczne arkusze Excela musiały ustąpić miejsca specjalnej technologii, którą dostarczyło NOVO Technologies. 

O tym, jak zautomatyzować twardą analitykę w dobie KSeF, dlaczego algorytm nigdy nie podejmie za nas decyzji o windykacji najemcy i z jakiego powodu branża nieruchomości zaczęła pilnie szukać ekspertów od Power BI, rozmawiamy z Emilią Kubiec, zastępcą dyrektora ds. Zarządzania Nieruchomościami w Cavatina Holding.

REKLAMA
Zacznijmy od szerszego kontekstu. Nadzoruje Pani procesy niemal od A do Z – od etapu koncepcji, przez wdrażanie systemów, aż po sprawdzanie, jak działają one w codziennej obsłudze dużego portfela nieruchomości. Jak w ten krajobraz wpisuje się technologia? 

Emilia Kubiec: Moja rola polega na kompleksowym prowadzeniu projektów - to prawda. Kiedy zapadła decyzja, że jako Cavatina zaczynamy we własnym zakresie zarządzać naszymi budynkami biurowymi – a mamy w portfelu 7 kompleksów biurowych i w sumie 13 spółek – musieliśmy zbudować odpowiednie struktury. Do tej pory rozliczenia budynków realizowała dla nas firma zewnętrzna. Aby uzyskać lepszą kontrolę nad procesami, m.in. nad skomplikowanym rozliczaniem mediów, zaczęliśmy przejmować poszczególne segmenty zarządzania. Zbudowaliśmy zespół i w drodze przetargu wybraliśmy system NOVO. Zdecydowaliśmy się na nich m.in. dlatego, że to polska firma, która skupia się wyłącznie na technologii dla nieruchomości. To dawało nam gwarancję, że nie będą rozpraszać swoich zasobów, tylko rozwiną system dokładnie w tym kierunku, na którym nam zależy.

Skoro macie już szyte na miarę narzędzie, to jak to wygląda w codziennej praktyce? Ile procent tego, co Pani wie o portfelu w danym tygodniu, pochodzi z widoku w systemie, a ile z rozmowy z człowiekiem na obiekcie? Proszę o szczerą proporcję, bo branża odpowiada na to ambitniej, niż to wygląda.

Emilia Kubiec: Szczerze mówiąc, nie da się tego łatwo ująć w sztywnych proporcjach, bo wszystko zależy od tego, jakich informacji szukamy. Z człowiekiem w obiekcie ustalam stan faktyczny: czy wszystko działa, czy nie ma wycieków, czy nie doszło do jakiejś awarii. Natomiast wszelkie dane i aspekty finansowe pochodzą już bezpośrednio z systemów. Człowiek jest tu jednak absolutnie niezbędny, bo to on na końcu te dane do systemu wprowadza.

Właśnie, człowiek jest niezbędny do wprowadzania danych, ale spójrzmy na to z drugiej strony. Nadzór operacyjny i finansowy nad portfelem klasy A – czy to stanowisko dałoby się dziś w ogóle wykonywać bez warstwy analitycznej pokroju NOVO AM? Czy zmieniłaby się tylko szybkość, czy zakres odpowiedzialności?

Emilia Kubiec: Na pewno byłoby znacznie trudniej. Doskonałym przykładem jest rozliczanie mediów. Wcześniej opierało się ono na gigantycznych arkuszach Excel, które property managerowie musieli uzupełniać ręcznie. Choć były one w pewnym stopniu zautomatyzowane, wciąż generowały ryzyko błędów i opóźnienia w fakturowaniu. Wdrożenie NOVO wymusiło na nas uporządkowanie tych danych. Proces czyszczenia informacji i wyprowadzania wszystkiego do „statusu zero” był ogromnym wyzwaniem, ale dzięki temu system sam wystawia faktury, które pięknie się kompensują i wykazują np. konsumpcję budżetu w danym obiekcie. Managerowie wykonywali wcześniej tytaniczną, ręczną pracę. Dziś jest to zautomatyzowane.

Skoro tyle rzeczy udało się zautomatyzować, ciekawi mnie styk tego cyfrowego modelu z rzeczywistością. Zdarzyło się, że raport pokazał problem, którego w obiekcie nikt nie widział? A odwrotnie – problem w obiekcie, którego raport nie zauważył? Interesują mnie oba kierunki.

Emilia Kubiec: Musimy rozgraniczyć dwie sfery. Raport wskazuje kwestie finansowe i liczbowe, a w obiekcie dzieją się rzeczy fizyczne. Raport nie pokaże mi bezpośrednio, że u najemcy doszło do awarii sprzętu, a w obiekcie z kolei nie dowiem się od razu, że ktoś miał w danym miesiącu drastycznie zwiększone zużycie prądu. Ale te dwa światy można połączyć. Mam tu ciekawe doświadczenie, ponieważ zanim dołączyłam do zespołu zarządzającego Cavatiny, byłam najemcą w ich budynku. Analizowałam wtedy raporty bardzo szczegółowo. Kiedy dostawaliśmy zestawienia z wyższym zużyciem chłodu, musieliśmy sprawdzić to fizycznie: czy pracownicy źle ustawili temperaturę na zadajnikach, czy może zepsuła się jednostka klimatyzacyjna na piętrze. Dopiero połączenie danych z systemu z weryfikacją człowieka na miejscu daje pełny obraz sytuacji.

Takie fizyczne weryfikowanie to podstawa. A jeśli zawiódłby sam przepływ informacji? Gdyby dane przestały się odświeżać, ale dashboard dalej pokazywał ostatni stan – po jakim czasie ktoś by to wychwycił? To pytanie o odruch kontrolny, nie o system.

Emilia Kubiec: To zależy w dużej mierze od naszych najemców i od tego, jak aktywnie pracują na udostępnianych przez nas danych. Dostarczamy im paczki informacji – dziś analizowane bardzo często pod kątem raportowania ESG – i jeśli najemca zauważy anomalię, np. wyższe rachunki za ciepło w letnich miesiącach, natychmiast wyłapuje, że coś jest nie tak. Wtedy wspólnie siadamy do analizy. Sprawdzamy, czy to kwestia stawki, wyższego zużycia, czy może problemu technicznego. Wymiana informacji na linii system–człowiek następuje więc dość szybko, gdy tylko widzimy nielogiczne odchylenia.

Zastanawiam się jednak nad Waszą perspektywą. Czy warstwa raportowa zmieniła to, co mierzycie w budynku? Czyli: pojawiły się rzeczy, których przestaliście pilnować, bo nie mieszczą się w modelu?

Emilia Kubiec: Raczej w drugą stronę – zaczęliśmy wyciągać z systemu znacznie więcej, niż początkowo zakładaliśmy. NOVO musiał odhaczyć wszystkie nasze procesy bazowe (to był warunek brzegowy przetargu), a teraz zaczynamy się nim „bawić”. Rozbudowujemy np. rent-roll, który wcześniej funkcjonował w prostym Excelu. Dodajemy do niego nowe funkcje, np. śledzenie różnic w rozliczeniu budżetu nie tylko procentowo, ale też kwotowo z miesiąca na miesiąc. Pozwala nam to jeszcze dokładniej kontrolować konsumpcję budżetu w trakcie roku i wprowadzać ewentualne korekty przed zamknięciem bilansu.

To stałe kontrolowanie budżetu przydaje się przy obecnych zawirowaniach prawnych. Wdrożenie zbiegło się z wejściem KSeF. Czy regulacja wymusiła na rynku porządek w danych, którego branża sama by nie zrobiła – albo zrobiła dużo później?

Emilia Kubiec: Zdecydowanie wymusiła. Przy KSeF nie ma już swobodnego „cofania” raz wystawionej faktury – każda zmiana wymaga oficjalnej korekty, co uczy ogromnej precyzji. U nas zbiegło się to idealnie w czasie. Właśnie rezygnowaliśmy z usług firmy outsourcingowej. Firma ta zaproponowała nam wdrożenie KSeF w tym ostatnim miesiącu współpracy za dodatkową opłatą. Stwierdziliśmy, że skoro NOVO jest już gotowe i przetestowane, zrobimy to sami. Przełączyliśmy fakturowanie najmów na nasz nowy system i wszystkie pierwsze dokumenty poszły do KSeF bezbłędnie. Co ważne, NOVO rozwiązuje nam też problem z załącznikami do faktur z rozliczeniem mediów (których KSeF wciąż nie „trawi”). System wysyła je teraz automatycznie z naszej skrzynki do odpowiednich najemców, oszczędzając czas.

Dobrze, że system wyręcza Was w takich formalnościach. Pozostając w temacie: rozliczanie mediów, od faktury zakupowej dostawcy do alokacji na najemcę, było jedną z funkcji wypracowanych wspólnie z NOVO. Ile kroków w tym łańcuchu dzieje się dziś bez udziału człowieka i gdzie jest ostatni punkt akceptacji?

Emilia Kubiec: Udział człowieka jest na początku i na końcu. Proces wygląda tak, że property manager musi najpierw ręcznie wprowadzić fakturę zakupową od dostawcy. Dlaczego? Bo nie wszystkie jej składniki wchodzą do refaktur dla najemców – część to koszty wspólne, które rozlicza się inaczej na każdym budynku. Kiedy PM wprowadzi fakturę i zaciągnie plik z odczytami z systemu BMS, cała reszta dzieje się automatycznie, w oparciu o ustalone wcześniej w systemie algorytmy (np. proporcjonalny podział kosztów z centrali wentylacyjnej według zajmowanej powierzchni). Ostatnim krokiem jest weryfikacja i akceptacja wygenerowanych faktur przez nasz dział finansowy.

Na końcu zawsze jest więc ludzka weryfikacja. A co, gdyby system poszedł o krok dalej? Gdyby NOVO AM zostało wyposażone w autonomicznego agenta AI, który potrafi wyciągać wnioski z danych, np. sugerować renegocjację stawek na podstawie trendów rynkowych lub optymalizację mediów – czy widziałaby Pani w nim partnera do codziennej pracy? I gdzie w takim scenariuszu leży granica Pani zaufania: czy większą barierą jest obawa o błąd algorytmu, czy strach o bezpieczeństwo danych portfela trafiających do modelu AI?

Emilia Kubiec: Taki wirtualny agent mógłby być niezwykle przydatny, np. dla działu komercjalizacji, podpowiadając, na ile dany układ i najemca jest dla nas opłacalny. Jednak ostateczna decyzja biznesowa zawsze pozostanie po stronie zarządu. AI nie wyznaczy nam kierunku rozwoju ani nie zbuduje relacji z najemcą. Biznes to nie tylko liczby w tabelach – to przede wszystkim relacje z człowiekiem po drugiej stronie. Chętnie zobaczę sugestie od AI, ale proces decyzyjny musi zostać w gestii człowieka.

Zatem kierunek wyznacza zarząd. Spróbujmy to odnieść do obecnych realiów. Umówmy się na rozróżnienie: automat wykonuje regułę, agent wybiera sposób osiągnięcia celu. Które z rozwiązań, które ma Pani dziś w rękach, są pierwszym, a które już drugim?

Emilia Kubiec: Na ten moment operujemy w sferze automatyzacji. NOVO wdraża powtarzalne reguły, które automatyzują procesy zdefiniowane wcześniej przez człowieka. Wirtualnych agentów (AI) jeszcze w systemie nie mamy, ale wiem, że NOVO planuje takie rozwiązania i bardzo na nie czekamy. Liczymy, że podsuną nam nowe pomysły na przejrzystsze układanie danych. Na ten moment jednak po prostu uczymy się nowego narzędzia i automatyzujemy procesy, żeby zyskać przestrzeń do głębszej analityki.

Mówi Pani o zyskiwaniu przestrzeni. Sprawdźmy to na konkretnym procesie: zgodziłaby się Pani, żeby system samodzielnie wysłał wezwanie do zapłaty najemcy strategicznemu? Gdzie przebiega granica – kwotowa, relacyjna – i czy jest gdziekolwiek zapisana, czy istnieje tylko w głowach?

Emilia Kubiec: Wysłanie samego wezwania – jak najbardziej. Kończymy właśnie konfigurowanie w NOVO zautomatyzowanego modułu windykacyjnego. System może samodzielnie wysłać pierwsze i kolejne wezwania, powiadamiając, że brak wpłaty poskutkuje np. wpisem do KRD. To są formalności narzucone ustawowo, które muszą zostać dopełnione wobec każdego. Granica leży krok dalej. O tym, czy faktycznie dokonamy wpisu do rejestru dłużników, uruchomimy zabezpieczenia umowne czy skierujemy sprawę na ścieżkę sądową – decyduje już człowiek i zarząd. To decyzje wymagające wyczucia biznesowego danej sytuacji, których nie da się w pełni oprogramować.

Zostajemy więc przy wyczuciu biznesowym. Zatem zapytam wprost: czego świadomie nie odda Pani maszynie? Nie „czego jeszcze nie da się zautomatyzować" – czego Pani nie chce automatyzować?

Emilia Kubiec: Właśnie tych finalnych decyzji biznesowych. Chcę automatyzować uciążliwe formalności, żeby system pilnował terminów i wysyłał wezwania, ale to my musimy decydować, jak daleko posuniemy się w windykacji i w zarządzaniu relacjami. Maszyna nie czuje kontekstu rynku.

Skoro kontekst rynku musi pozostać domeną człowieka, zapytam o ludzi, z którymi Pani pracuje. Buduje Pani wyspecjalizowane zespoły rozliczeniowe. Czy automatyzacja przesunęła te osoby do innych zadań, czy ich ubyło — i jakiej kompetencji szuka Pani dziś, której nie szukała trzy lata temu? Audytu reguł czy księgowości?

Emilia Kubiec: U nas osób wręcz przybyło, bo zespół tworzyliśmy od zera po odejściu od outsourcingu. Jeśli pyta Pani o kompetencje, to dziś zdecydowanie patrzymy w kierunku analityki danych. Widzimy z koleżanką, która dowodzi zespołem finansowym, że nie potrzebujemy już tylko kogoś od „klepania tabelek” i wystawiania faktur, ale osoby umiejącej obsługiwać narzędzia typu Power BI. Szukamy chęci do nauki, predyspozycji analitycznych i umiejętności odpowiedniego filtrowania ogromnych zbiorów danych, tak by system robił analizę za nas. To kompetencja, o której trzy lata temu przy zwykłych zadaniach finansowych w ogóle byśmy nie pomyślały.

To ogromna zmiana profilu pracownika w tak krótkim czasie. Spójrzmy w takim razie nieco w przód. Za trzy lata: który proces w zarządzaniu nieruchomością komercyjną zniknie całkowicie i co w zamian pojawi się w opisie Pani stanowiska?

Emilia Kubiec: Nie uważam, żeby jakikolwiek proces zniknął całkowicie. Technologia zmodyfikuje nasze zadania i przyspieszy pracę, ale na końcu każdego z tych procesów musi siedzieć człowiek, który podejmie ostateczną decyzję. W poprzedniej firmie – branża gamingowa – w dziale zajmującym się tłumaczeniami mieliśmy pewien stopień automatyzacji, ale na końcu i tak to człowiek musiał zweryfikować to, czy maszyna przeprowadziła tłumaczenie prawidłowo, z ujęciem kontekstu itd. To samo mamy w przypadku testowania funkcjonalnego - AI świetnie radzi sobie z tym, co już wcześniej istniało w bazach danych, ale przy testowaniu innowacji, „czegoś czego nie było”, zawsze musiał wkroczyć człowiek Maszyna przygotowuje doskonały wsad, analizuje liczby, ostrzega przed zwiększonym zużyciem wody – ale to człowiek idzie na piętro upewnić się, czy to pękła rura, czy ktoś zostawił odkręcony kran. I tak pozostanie.

Dostęp tylko dla zarejestrowanych użytkowników

Aby przeczytać ten artykuł, musisz się zarejestrować i zalogować.

Zarejestruj się teraz
Zacznijmy od szerszego kontekstu. Nadzoruje Pani procesy niemal od A do Z – od etapu koncepcji, przez wdrażanie systemów, aż po sprawdzanie, jak działają one w codziennej obsłudze dużego portfela nieruchomości. Jak w ten krajobraz wpisuje się technologia? 

Emilia Kubiec: Moja rola polega na kompleksowym prowadzeniu projektów - to prawda. Kiedy zapadła decyzja, że jako Cavatina zaczynamy we własnym zakresie zarządzać naszymi budynkami biurowymi – a mamy w portfelu 7 kompleksów biurowych i w sumie 13 spółek – musieliśmy zbudować odpowiednie struktury. Do tej pory rozliczenia budynków realizowała dla nas firma zewnętrzna. Aby uzyskać lepszą kontrolę nad procesami, m.in. nad skomplikowanym rozliczaniem mediów, zaczęliśmy przejmować poszczególne segmenty zarządzania. Zbudowaliśmy zespół i w drodze przetargu wybraliśmy system NOVO. Zdecydowaliśmy się na nich m.in. dlatego, że to polska firma, która skupia się wyłącznie na technologii dla nieruchomości. To dawało nam gwarancję, że nie będą rozpraszać swoich zasobów, tylko rozwiną system dokładnie w tym kierunku, na którym nam zależy.

Skoro macie już szyte na miarę narzędzie, to jak to wygląda w codziennej praktyce? Ile procent tego, co Pani wie o portfelu w danym tygodniu, pochodzi z widoku w systemie, a ile z rozmowy z człowiekiem na obiekcie? Proszę o szczerą proporcję, bo branża odpowiada na to ambitniej, niż to wygląda.

Emilia Kubiec: Szczerze mówiąc, nie da się tego łatwo ująć w sztywnych proporcjach, bo wszystko zależy od tego, jakich informacji szukamy. Z człowiekiem w obiekcie ustalam stan faktyczny: czy wszystko działa, czy nie ma wycieków, czy nie doszło do jakiejś awarii. Natomiast wszelkie dane i aspekty finansowe pochodzą już bezpośrednio z systemów. Człowiek jest tu jednak absolutnie niezbędny, bo to on na końcu te dane do systemu wprowadza.

Właśnie, człowiek jest niezbędny do wprowadzania danych, ale spójrzmy na to z drugiej strony. Nadzór operacyjny i finansowy nad portfelem klasy A – czy to stanowisko dałoby się dziś w ogóle wykonywać bez warstwy analitycznej pokroju NOVO AM? Czy zmieniłaby się tylko szybkość, czy zakres odpowiedzialności?

Emilia Kubiec: Na pewno byłoby znacznie trudniej. Doskonałym przykładem jest rozliczanie mediów. Wcześniej opierało się ono na gigantycznych arkuszach Excel, które property managerowie musieli uzupełniać ręcznie. Choć były one w pewnym stopniu zautomatyzowane, wciąż generowały ryzyko błędów i opóźnienia w fakturowaniu. Wdrożenie NOVO wymusiło na nas uporządkowanie tych danych. Proces czyszczenia informacji i wyprowadzania wszystkiego do „statusu zero” był ogromnym wyzwaniem, ale dzięki temu system sam wystawia faktury, które pięknie się kompensują i wykazują np. konsumpcję budżetu w danym obiekcie. Managerowie wykonywali wcześniej tytaniczną, ręczną pracę. Dziś jest to zautomatyzowane.

Skoro tyle rzeczy udało się zautomatyzować, ciekawi mnie styk tego cyfrowego modelu z rzeczywistością. Zdarzyło się, że raport pokazał problem, którego w obiekcie nikt nie widział? A odwrotnie – problem w obiekcie, którego raport nie zauważył? Interesują mnie oba kierunki.

Emilia Kubiec: Musimy rozgraniczyć dwie sfery. Raport wskazuje kwestie finansowe i liczbowe, a w obiekcie dzieją się rzeczy fizyczne. Raport nie pokaże mi bezpośrednio, że u najemcy doszło do awarii sprzętu, a w obiekcie z kolei nie dowiem się od razu, że ktoś miał w danym miesiącu drastycznie zwiększone zużycie prądu. Ale te dwa światy można połączyć. Mam tu ciekawe doświadczenie, ponieważ zanim dołączyłam do zespołu zarządzającego Cavatiny, byłam najemcą w ich budynku. Analizowałam wtedy raporty bardzo szczegółowo. Kiedy dostawaliśmy zestawienia z wyższym zużyciem chłodu, musieliśmy sprawdzić to fizycznie: czy pracownicy źle ustawili temperaturę na zadajnikach, czy może zepsuła się jednostka klimatyzacyjna na piętrze. Dopiero połączenie danych z systemu z weryfikacją człowieka na miejscu daje pełny obraz sytuacji.

Takie fizyczne weryfikowanie to podstawa. A jeśli zawiódłby sam przepływ informacji? Gdyby dane przestały się odświeżać, ale dashboard dalej pokazywał ostatni stan – po jakim czasie ktoś by to wychwycił? To pytanie o odruch kontrolny, nie o system.

Emilia Kubiec: To zależy w dużej mierze od naszych najemców i od tego, jak aktywnie pracują na udostępnianych przez nas danych. Dostarczamy im paczki informacji – dziś analizowane bardzo często pod kątem raportowania ESG – i jeśli najemca zauważy anomalię, np. wyższe rachunki za ciepło w letnich miesiącach, natychmiast wyłapuje, że coś jest nie tak. Wtedy wspólnie siadamy do analizy. Sprawdzamy, czy to kwestia stawki, wyższego zużycia, czy może problemu technicznego. Wymiana informacji na linii system–człowiek następuje więc dość szybko, gdy tylko widzimy nielogiczne odchylenia.

Zastanawiam się jednak nad Waszą perspektywą. Czy warstwa raportowa zmieniła to, co mierzycie w budynku? Czyli: pojawiły się rzeczy, których przestaliście pilnować, bo nie mieszczą się w modelu?

Emilia Kubiec: Raczej w drugą stronę – zaczęliśmy wyciągać z systemu znacznie więcej, niż początkowo zakładaliśmy. NOVO musiał odhaczyć wszystkie nasze procesy bazowe (to był warunek brzegowy przetargu), a teraz zaczynamy się nim „bawić”. Rozbudowujemy np. rent-roll, który wcześniej funkcjonował w prostym Excelu. Dodajemy do niego nowe funkcje, np. śledzenie różnic w rozliczeniu budżetu nie tylko procentowo, ale też kwotowo z miesiąca na miesiąc. Pozwala nam to jeszcze dokładniej kontrolować konsumpcję budżetu w trakcie roku i wprowadzać ewentualne korekty przed zamknięciem bilansu.

To stałe kontrolowanie budżetu przydaje się przy obecnych zawirowaniach prawnych. Wdrożenie zbiegło się z wejściem KSeF. Czy regulacja wymusiła na rynku porządek w danych, którego branża sama by nie zrobiła – albo zrobiła dużo później?

Emilia Kubiec: Zdecydowanie wymusiła. Przy KSeF nie ma już swobodnego „cofania” raz wystawionej faktury – każda zmiana wymaga oficjalnej korekty, co uczy ogromnej precyzji. U nas zbiegło się to idealnie w czasie. Właśnie rezygnowaliśmy z usług firmy outsourcingowej. Firma ta zaproponowała nam wdrożenie KSeF w tym ostatnim miesiącu współpracy za dodatkową opłatą. Stwierdziliśmy, że skoro NOVO jest już gotowe i przetestowane, zrobimy to sami. Przełączyliśmy fakturowanie najmów na nasz nowy system i wszystkie pierwsze dokumenty poszły do KSeF bezbłędnie. Co ważne, NOVO rozwiązuje nam też problem z załącznikami do faktur z rozliczeniem mediów (których KSeF wciąż nie „trawi”). System wysyła je teraz automatycznie z naszej skrzynki do odpowiednich najemców, oszczędzając czas.

Dobrze, że system wyręcza Was w takich formalnościach. Pozostając w temacie: rozliczanie mediów, od faktury zakupowej dostawcy do alokacji na najemcę, było jedną z funkcji wypracowanych wspólnie z NOVO. Ile kroków w tym łańcuchu dzieje się dziś bez udziału człowieka i gdzie jest ostatni punkt akceptacji?

Emilia Kubiec: Udział człowieka jest na początku i na końcu. Proces wygląda tak, że property manager musi najpierw ręcznie wprowadzić fakturę zakupową od dostawcy. Dlaczego? Bo nie wszystkie jej składniki wchodzą do refaktur dla najemców – część to koszty wspólne, które rozlicza się inaczej na każdym budynku. Kiedy PM wprowadzi fakturę i zaciągnie plik z odczytami z systemu BMS, cała reszta dzieje się automatycznie, w oparciu o ustalone wcześniej w systemie algorytmy (np. proporcjonalny podział kosztów z centrali wentylacyjnej według zajmowanej powierzchni). Ostatnim krokiem jest weryfikacja i akceptacja wygenerowanych faktur przez nasz dział finansowy.

Na końcu zawsze jest więc ludzka weryfikacja. A co, gdyby system poszedł o krok dalej? Gdyby NOVO AM zostało wyposażone w autonomicznego agenta AI, który potrafi wyciągać wnioski z danych, np. sugerować renegocjację stawek na podstawie trendów rynkowych lub optymalizację mediów – czy widziałaby Pani w nim partnera do codziennej pracy? I gdzie w takim scenariuszu leży granica Pani zaufania: czy większą barierą jest obawa o błąd algorytmu, czy strach o bezpieczeństwo danych portfela trafiających do modelu AI?

Emilia Kubiec: Taki wirtualny agent mógłby być niezwykle przydatny, np. dla działu komercjalizacji, podpowiadając, na ile dany układ i najemca jest dla nas opłacalny. Jednak ostateczna decyzja biznesowa zawsze pozostanie po stronie zarządu. AI nie wyznaczy nam kierunku rozwoju ani nie zbuduje relacji z najemcą. Biznes to nie tylko liczby w tabelach – to przede wszystkim relacje z człowiekiem po drugiej stronie. Chętnie zobaczę sugestie od AI, ale proces decyzyjny musi zostać w gestii człowieka.

Zatem kierunek wyznacza zarząd. Spróbujmy to odnieść do obecnych realiów. Umówmy się na rozróżnienie: automat wykonuje regułę, agent wybiera sposób osiągnięcia celu. Które z rozwiązań, które ma Pani dziś w rękach, są pierwszym, a które już drugim?

Emilia Kubiec: Na ten moment operujemy w sferze automatyzacji. NOVO wdraża powtarzalne reguły, które automatyzują procesy zdefiniowane wcześniej przez człowieka. Wirtualnych agentów (AI) jeszcze w systemie nie mamy, ale wiem, że NOVO planuje takie rozwiązania i bardzo na nie czekamy. Liczymy, że podsuną nam nowe pomysły na przejrzystsze układanie danych. Na ten moment jednak po prostu uczymy się nowego narzędzia i automatyzujemy procesy, żeby zyskać przestrzeń do głębszej analityki.

Mówi Pani o zyskiwaniu przestrzeni. Sprawdźmy to na konkretnym procesie: zgodziłaby się Pani, żeby system samodzielnie wysłał wezwanie do zapłaty najemcy strategicznemu? Gdzie przebiega granica – kwotowa, relacyjna – i czy jest gdziekolwiek zapisana, czy istnieje tylko w głowach?

Emilia Kubiec: Wysłanie samego wezwania – jak najbardziej. Kończymy właśnie konfigurowanie w NOVO zautomatyzowanego modułu windykacyjnego. System może samodzielnie wysłać pierwsze i kolejne wezwania, powiadamiając, że brak wpłaty poskutkuje np. wpisem do KRD. To są formalności narzucone ustawowo, które muszą zostać dopełnione wobec każdego. Granica leży krok dalej. O tym, czy faktycznie dokonamy wpisu do rejestru dłużników, uruchomimy zabezpieczenia umowne czy skierujemy sprawę na ścieżkę sądową – decyduje już człowiek i zarząd. To decyzje wymagające wyczucia biznesowego danej sytuacji, których nie da się w pełni oprogramować.

Zostajemy więc przy wyczuciu biznesowym. Zatem zapytam wprost: czego świadomie nie odda Pani maszynie? Nie „czego jeszcze nie da się zautomatyzować" – czego Pani nie chce automatyzować?

Emilia Kubiec: Właśnie tych finalnych decyzji biznesowych. Chcę automatyzować uciążliwe formalności, żeby system pilnował terminów i wysyłał wezwania, ale to my musimy decydować, jak daleko posuniemy się w windykacji i w zarządzaniu relacjami. Maszyna nie czuje kontekstu rynku.

Skoro kontekst rynku musi pozostać domeną człowieka, zapytam o ludzi, z którymi Pani pracuje. Buduje Pani wyspecjalizowane zespoły rozliczeniowe. Czy automatyzacja przesunęła te osoby do innych zadań, czy ich ubyło — i jakiej kompetencji szuka Pani dziś, której nie szukała trzy lata temu? Audytu reguł czy księgowości?

Emilia Kubiec: U nas osób wręcz przybyło, bo zespół tworzyliśmy od zera po odejściu od outsourcingu. Jeśli pyta Pani o kompetencje, to dziś zdecydowanie patrzymy w kierunku analityki danych. Widzimy z koleżanką, która dowodzi zespołem finansowym, że nie potrzebujemy już tylko kogoś od „klepania tabelek” i wystawiania faktur, ale osoby umiejącej obsługiwać narzędzia typu Power BI. Szukamy chęci do nauki, predyspozycji analitycznych i umiejętności odpowiedniego filtrowania ogromnych zbiorów danych, tak by system robił analizę za nas. To kompetencja, o której trzy lata temu przy zwykłych zadaniach finansowych w ogóle byśmy nie pomyślały.

To ogromna zmiana profilu pracownika w tak krótkim czasie. Spójrzmy w takim razie nieco w przód. Za trzy lata: który proces w zarządzaniu nieruchomością komercyjną zniknie całkowicie i co w zamian pojawi się w opisie Pani stanowiska?

Emilia Kubiec: Nie uważam, żeby jakikolwiek proces zniknął całkowicie. Technologia zmodyfikuje nasze zadania i przyspieszy pracę, ale na końcu każdego z tych procesów musi siedzieć człowiek, który podejmie ostateczną decyzję. W poprzedniej firmie – branża gamingowa – w dziale zajmującym się tłumaczeniami mieliśmy pewien stopień automatyzacji, ale na końcu i tak to człowiek musiał zweryfikować to, czy maszyna przeprowadziła tłumaczenie prawidłowo, z ujęciem kontekstu itd. To samo mamy w przypadku testowania funkcjonalnego - AI świetnie radzi sobie z tym, co już wcześniej istniało w bazach danych, ale przy testowaniu innowacji, „czegoś czego nie było”, zawsze musiał wkroczyć człowiek Maszyna przygotowuje doskonały wsad, analizuje liczby, ostrzega przed zwiększonym zużyciem wody – ale to człowiek idzie na piętro upewnić się, czy to pękła rura, czy ktoś zostawił odkręcony kran. I tak pozostanie.

REKLAMA
O rozmówcach