Zamknij

Twój koszyk

Razem: 0.00 zł
Razem z VAT: 0,00 zł
Przejdź do kasy

Syntetyczne incydenty, prawdziwe decyzje: jak testować odporność obiektów na zagrożenia, których jeszcze nie było?

Cyfrowe bliźniaki ryzyka, symulacje ataków i scenariusze „black swan” jako nowy warsztat dyrektora ds. bezpieczeństwa i właściciela portfela nieruchomości

Przez dekady decyzje o bezpieczeństwie nieruchomości podejmowano, patrząc w lusterko wsteczne – na podstawie historii incydentów, sztywnych przepisów i doświadczeń ekspertów. Dziś takie podejście przestaje wystarczać. Pandemia COVID-19, kryzys energetyczny w Europie, wojna w Ukrainie oraz rosnąca liczba zagrożeń cyberfizycznych pokazały, że organizacje coraz częściej muszą przygotowywać się na zdarzenia, których wcześniej nie brały pod uwagę. Właśnie dlatego do słownika nowoczesnego zarządzania ryzykiem wkracza pojęcie syntetycznej rzeczywistości bezpieczeństwa. To środowisko, w którym możemy testować zachowanie budynku, ludzi, procesów i systemów technicznych bez konieczności narażania organizacji na rzeczywiste skutki incydentu. W praktyce oznacza to wykorzystanie cyfrowych bliźniaków obiektów, modeli ruchu ludzi i pojazdów, symulacji pożarów, ewakuacji, awarii infrastruktury czy scenariuszy związanych z utratą zasilania lub zakłóceniami funkcjonowania systemów IT i OT. Wbrew pozorom nie jest to futurystyczna wizja przyszłości, lecz kierunek, który już dziś znajduje zastosowanie w nowoczesnych nieruchomościach komercyjnych. Coraz częściej bezpieczeństwo nie polega bowiem na posiadaniu rozbudowanych procedur, ale na zdolności do sprawdzenia, czy będą one działały wtedy, gdy naprawdę będą potrzebne.

REKLAMA

Cyfrowy bliźniak bezpieczeństwa – więcej niż model budynku

Pojęcie cyfrowego bliźniaka najczęściej kojarzone jest z modelem BIM wykorzystywanym podczas projektowania i eksploatacji budynków. Tymczasem dla specjalistów bezpieczeństwa może stanowić znacznie bardziej zaawansowane narzędzie. Cyfrowy bliźniak bezpieczeństwa nie jest jedynie trójwymiarową wizualizacją obiektu. Jego wartość zaczyna się w momencie, gdy do modelu zostają dołączone dane pochodzące z rzeczywistych systemów funkcjonujących w budynku. Monitoring CCTV dostarcza informacji o ruchu osób i pojazdów. System kontroli dostępu pokazuje rzeczywiste wykorzystanie przestrzeni. BMS monitoruje stan infrastruktury technicznej, a środowiska OT i IT dostarczają informacji o funkcjonowaniu systemów odpowiedzialnych za działanie obiektu. Połączenie tych danych pozwala stworzyć środowisko testowe znacznie bliższe rzeczywistości niż tradycyjne analizy ryzyka.

Przykładowo właściciel biurowca może sprawdzić, jak zachowa się budynek podczas ewakuacji prowadzonej w godzinach największego obłożenia. Symulacja może uwzględniać rzeczywistą liczbę osób znajdujących się na poszczególnych piętrach, przepustowość klatek schodowych czy dostępność wyjść ewakuacyjnych. Dzięki temu można określić, w których miejscach mogą powstawać zatory i jak zmienią się czasy ewakuacji po zmianie aranżacji przestrzeni lub zwiększeniu liczby pracowników. Innym przykładem może być analiza rozmieszczenia kamer. Zamiast projektować system wyłącznie na podstawie rzutów technicznych, można jeszcze przed zakupem urządzeń sprawdzić skuteczność różnych wariantów instalacji, identyfikując martwe strefy lub obszary wymagające dodatkowej ochrony.

Podobne rozwiązania znajdują zastosowanie również w obiektach logistycznych i przemysłowych. Model ruchu pojazdów pozwala analizować wpływ zamknięcia wybranych bram na płynność operacji, czas reakcji służb ratunkowych czy możliwość ewakuacji obiektu. W efekcie cyfrowy bliźniak przestaje być narzędziem inżynierskim i staje się platformą do podejmowania decyzji dotyczących bezpieczeństwa, ryzyka i odporności operacyjnej.

Od danych do scenariuszy stres-testów

Największa wartość syntetycznej rzeczywistości pojawia się wtedy, gdy organizacja zaczyna wykorzystywać ją do przeprowadzania stres-testów. Przez wiele lat takie podejście było zarezerwowane głównie dla sektora finansowego. Dziś coraz częściej trafia również do świata nieruchomości. W praktyce stres-test polega na sprawdzeniu, jak obiekt zachowa się w sytuacji niestandardowego lub kryzysowego zdarzenia.

W przypadku nowoczesnego budynku biurowego można wyobrazić sobie kilka bardzo konkretnych scenariuszy. Pierwszym z nich może być wielogodzinna utrata zasilania. Taka sytuacja jeszcze niedawno wydawałaby się mało prawdopodobna, jednak doświadczenia związane z problemami energetycznymi w Europie pokazują, że nie jest to wyłącznie scenariusz teoretyczny. Symulacja pozwala określić, które systemy zostaną podtrzymane przez UPS-y i agregaty prądotwórcze, jak długo budynek będzie zdolny do funkcjonowania, kiedy nastąpi ograniczenie działania wind, systemów klimatyzacji czy kontroli dostępu i jakie skutki odczują najemcy. Dla organizacji prowadzących centra usług wspólnych operacje finansowe lub działalność technologiczną są to informacje o bezpośrednim znaczeniu biznesowym.

Kolejnym przykładem jest scenariusz pożaru połączonego z częściową niedostępnością infrastruktury. Tradycyjne ćwiczenia ewakuacyjne zakładają zwykle sprawność wszystkich urządzeń i przewidywalne zachowania użytkowników. Tymczasem rzeczywisty incydent może oznaczać wyłączenie jednej klatki schodowej, zadymienie części budynku czy konieczność skierowania ludzi alternatywnymi trasami. Cyfrowy model pozwala sprawdzić, jak wpłynie to na czas opuszczenia obiektu i gdzie mogą pojawić się punkty krytyczne.

Coraz większe znaczenie mają również scenariusze cyberfizyczne. W inteligentnych budynkach wiele systemów funkcjonuje w jednym zintegrowanym środowisku. Awaria lub zakłócenie działania systemu zarządzania budynkiem może wpływać jednocześnie na funkcjonowanie kontroli dostępu, klimatyzacji, monitoringu czy systemów energetycznych. Testowanie takich zależności pozwala lepiej zrozumieć rzeczywisty poziom odporności obiektu.

Bezpieczeństwo i ciągłość działania mają wspólny cel

Dla zarządów firm oraz właścicieli nieruchomości coraz mniejsze znaczenie ma samo bezpieczeństwo rozumiane jako zbiór zabezpieczeń technicznych. Znacznie ważniejsza staje się odpowiedź na pytanie, czy organizacja będzie w stanie funkcjonować pomimo kryzysu. Właśnie dlatego rozwój syntetycznej rzeczywistości bezpieczeństwa jest tak silnie związany z Business Continuity Management.

Każda organizacja powinna mieć plany ciągłości działania obejmujące swoje kluczowe lokalizacje. Powinny one określać procesy krytyczne, zasoby niezbędne do ich realizacji, maksymalne dopuszczalne czasy przestoju oraz sposób postępowania podczas zakłóceń. W praktyce wiele takich dokumentów powstaje głównie na potrzeby zgodności, audytów lub certyfikacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy organizacja po raz pierwszy musi zastosować je w rzeczywistości.

Syntetyczne środowiska pozwalają przejść od planowania do testowania. Można sprawdzić, jak długo firma będzie zdolna do świadczenia usług przy ograniczonym dostępie do energii, jakie skutki wywoła niedostępność części pracowników, jak wpłynie na działalność awaria infrastruktury IT lub utrata dostępu do budynku. Dzięki temu Business Continuity Plan przestaje być dokumentem opisującym teoretyczny sposób działania i staje się narzędziem realnie wspierającym odporność organizacji.

Jest to szczególnie istotne w kontekście wydarzeń ostatnich lat. Zarówno pandemia, jak i napięcia geopolityczne związane z wojną w Ukrainie pokazały, że skuteczne zarządzanie kryzysowe wymaga zdolności do funkcjonowania w warunkach niepewności. Organizacje nie muszą przewidywać każdego możliwego scenariusza. Powinny jednak budować zdolność do reagowania na zakłócenia, których wcześniej nie doświadczyły.

Cyfrowe laboratoria ryzyka i nowa przewaga konkurencyjna

Rozwój syntetycznej rzeczywistości może również istotnie zmienić funkcjonowanie całej branży security. Przez lata producenci i integratorzy systemów bezpieczeństwa koncentrowali się głównie na dostarczaniu technologii. Rozmowy z klientami dotyczyły kamer, elementów systemu kontroli dostępu, systemów przeciwpożarowych czy platform zarządzania bezpieczeństwem. Coraz częściej okazuje się jednak, że właściciele nieruchomości oczekują czegoś więcej. Nie chcą wiedzieć jedynie, jakie urządzenie zostanie zamontowane. Chcą wiedzieć, jaki wpływ inwestycja będzie miała na poziom ryzyka i odporność organizacji.

Dlatego kolejnym etapem rozwoju rynku mogą być cyfrowe laboratoria ryzyka. Integratorzy i producenci będą w stanie pokazywać klientom nie tylko technologię, ale również rezultaty jej zastosowania w określonych scenariuszach. Zamiast prezentować katalog produktów, będą mogli pokazać wpływ rozwiązań na czas ewakuacji, liczbę martwych stref monitoringu, skuteczność wykrywania zagrożeń czy odporność obiektu na awarie infrastruktury. Takie podejście może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla zarządców nieruchomości, ale również dla inwestorów, ubezpieczycieli i regulatorów.

Oczywiście nie można zapominać, że każdy model jest jedynie uproszczeniem rzeczywistości. Jakość symulacji zależy od danych, założeń oraz poprawności interpretacji wyników. Szczególnym wyzwaniem pozostaje modelowanie zachowań ludzi, które podczas rzeczywistych kryzysów często odbiegają od przewidywań ekspertów. Dlatego syntetyczna rzeczywistość nie zastąpi doświadczenia specjalistów bezpieczeństwa ani praktycznych ćwiczeń. Może jednak znacząco poprawić jakość podejmowanych decyzji.

Moim zdaniem w najbliższych latach przewagę konkurencyjną będą zdobywać te organizacje, które potrafią udowodnić swoją odporność, a nie tylko ją deklarować. Dla inwestora, najemcy czy ubezpieczyciela istnieje ogromna różnica pomiędzy budynkiem mającym zestaw procedur a obiektem, który przeszedł serię realistycznych testów obejmujących awarie infrastruktury, scenariusze ewakuacyjne, zakłócenia energetyczne czy analizę ciągłości działania. Pierwszy opiera się na założeniach, drugi na dowodach. A właśnie dowody stają się dziś najcenniejszą walutą w świecie bezpieczeństwa i zarządzania nieruchomościami.

REKLAMA
Subscribe to newsletter

Subscribe to receive the latest blog posts to your inbox every week.

By subscribing you agree to with our Privacy Policy.
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Polecane artykuły

Smartfon zamiast kluczy: Blue Bolt rewolucjonizuje kontrolę dostępu w blisko 800 budynkach

Blue Bolt wdraża mobilną kontrolę dostępu w setkach obiektów biurowych i mieszkaniowych. System zintegrowany z Globalworth App i Brain Embassy wyznacza nowe trendy w standardzie proptech.

Korytarz jako autostrada komunikacyjna – wyzwania akustyki, designu i bezpieczeństwa w nowoczesnych obiektach

Poznaj zasady projektowania korytarzy. Dowiedz się, jak połączyć estetykę z ochroną przeciwpożarową i akustyką w budynkach komercyjnych.

Atlas Ward dołącza do Polskiej Izby Dual Use: Budownictwo fundamentem odporności państwa

Atlas Ward dołącza do Polskiej Izby Dual Use. Współpraca ma na celu rozwój infrastruktury strategicznej i schronów dual-use, zwiększając bezpieczeństwo i odporność gospodarczą Polski.

Najnowsze wydanie!

Magazyn
<< ARTYKUŁ TOWARZYSZĄCY

Syntetyczne incydenty, prawdziwe decyzje: jak testować odporność obiektów na zagrożenia, których jeszcze nie było?

Cyfrowe bliźniaki ryzyka, symulacje ataków i scenariusze „black swan” jako nowy warsztat dyrektora ds. bezpieczeństwa i właściciela portfela nieruchomości

Tomasz Grzelak
przewodniczący Grupy Doradczej ds. Bezpieczeństwa w Polskiej Radzie Facility Management
Pokaż bio

Head of Security & Business Continuity Management Poland, DHL Supply Chain przewodniczący Grupy Doradczej ds. Bezpieczeństwa w Polskiej Radzie Facility Management

Doświadczony ekspert ds. bezpieczeństwa z wieloletnim doświadczeniem w międzynarodowym biznesie z osiągnięciami we wdrażaniu innowacyjnych projektów technologicznych i organizacyjnych. Zajmuje obecnie stanowisko Head of Security & Business Continuity Management Poland w firmie DHL Supply Chain. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji oraz Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego. Założyciel firmy Stay Safe Poland świadczącej usługi konsultingowo – doradcze z zakresu bezpieczeństwa biznesu, ochrony osób i mienia, bezpieczeństwa technicznego. Pełni funkcję Przewodniczącego Grupy doradczej ds. Bezpieczeństwa w Polskiej Radzie Facility Management. Publicysta w mediach, konsultant, szkoleniowiec, certyfikowany audytor standardów ISO.

Rozmawiał/-a
Sylwia Łysak
Stanowisko

Przez dekady decyzje o bezpieczeństwie nieruchomości podejmowano, patrząc w lusterko wsteczne – na podstawie historii incydentów, sztywnych przepisów i doświadczeń ekspertów. Dziś takie podejście przestaje wystarczać. Pandemia COVID-19, kryzys energetyczny w Europie, wojna w Ukrainie oraz rosnąca liczba zagrożeń cyberfizycznych pokazały, że organizacje coraz częściej muszą przygotowywać się na zdarzenia, których wcześniej nie brały pod uwagę. Właśnie dlatego do słownika nowoczesnego zarządzania ryzykiem wkracza pojęcie syntetycznej rzeczywistości bezpieczeństwa. To środowisko, w którym możemy testować zachowanie budynku, ludzi, procesów i systemów technicznych bez konieczności narażania organizacji na rzeczywiste skutki incydentu. W praktyce oznacza to wykorzystanie cyfrowych bliźniaków obiektów, modeli ruchu ludzi i pojazdów, symulacji pożarów, ewakuacji, awarii infrastruktury czy scenariuszy związanych z utratą zasilania lub zakłóceniami funkcjonowania systemów IT i OT. Wbrew pozorom nie jest to futurystyczna wizja przyszłości, lecz kierunek, który już dziś znajduje zastosowanie w nowoczesnych nieruchomościach komercyjnych. Coraz częściej bezpieczeństwo nie polega bowiem na posiadaniu rozbudowanych procedur, ale na zdolności do sprawdzenia, czy będą one działały wtedy, gdy naprawdę będą potrzebne.

REKLAMA

Cyfrowy bliźniak bezpieczeństwa – więcej niż model budynku

Pojęcie cyfrowego bliźniaka najczęściej kojarzone jest z modelem BIM wykorzystywanym podczas projektowania i eksploatacji budynków. Tymczasem dla specjalistów bezpieczeństwa może stanowić znacznie bardziej zaawansowane narzędzie. Cyfrowy bliźniak bezpieczeństwa nie jest jedynie trójwymiarową wizualizacją obiektu. Jego wartość zaczyna się w momencie, gdy do modelu zostają dołączone dane pochodzące z rzeczywistych systemów funkcjonujących w budynku. Monitoring CCTV dostarcza informacji o ruchu osób i pojazdów. System kontroli dostępu pokazuje rzeczywiste wykorzystanie przestrzeni. BMS monitoruje stan infrastruktury technicznej, a środowiska OT i IT dostarczają informacji o funkcjonowaniu systemów odpowiedzialnych za działanie obiektu. Połączenie tych danych pozwala stworzyć środowisko testowe znacznie bliższe rzeczywistości niż tradycyjne analizy ryzyka.

Przykładowo właściciel biurowca może sprawdzić, jak zachowa się budynek podczas ewakuacji prowadzonej w godzinach największego obłożenia. Symulacja może uwzględniać rzeczywistą liczbę osób znajdujących się na poszczególnych piętrach, przepustowość klatek schodowych czy dostępność wyjść ewakuacyjnych. Dzięki temu można określić, w których miejscach mogą powstawać zatory i jak zmienią się czasy ewakuacji po zmianie aranżacji przestrzeni lub zwiększeniu liczby pracowników. Innym przykładem może być analiza rozmieszczenia kamer. Zamiast projektować system wyłącznie na podstawie rzutów technicznych, można jeszcze przed zakupem urządzeń sprawdzić skuteczność różnych wariantów instalacji, identyfikując martwe strefy lub obszary wymagające dodatkowej ochrony.

Podobne rozwiązania znajdują zastosowanie również w obiektach logistycznych i przemysłowych. Model ruchu pojazdów pozwala analizować wpływ zamknięcia wybranych bram na płynność operacji, czas reakcji służb ratunkowych czy możliwość ewakuacji obiektu. W efekcie cyfrowy bliźniak przestaje być narzędziem inżynierskim i staje się platformą do podejmowania decyzji dotyczących bezpieczeństwa, ryzyka i odporności operacyjnej.

Od danych do scenariuszy stres-testów

Największa wartość syntetycznej rzeczywistości pojawia się wtedy, gdy organizacja zaczyna wykorzystywać ją do przeprowadzania stres-testów. Przez wiele lat takie podejście było zarezerwowane głównie dla sektora finansowego. Dziś coraz częściej trafia również do świata nieruchomości. W praktyce stres-test polega na sprawdzeniu, jak obiekt zachowa się w sytuacji niestandardowego lub kryzysowego zdarzenia.

W przypadku nowoczesnego budynku biurowego można wyobrazić sobie kilka bardzo konkretnych scenariuszy. Pierwszym z nich może być wielogodzinna utrata zasilania. Taka sytuacja jeszcze niedawno wydawałaby się mało prawdopodobna, jednak doświadczenia związane z problemami energetycznymi w Europie pokazują, że nie jest to wyłącznie scenariusz teoretyczny. Symulacja pozwala określić, które systemy zostaną podtrzymane przez UPS-y i agregaty prądotwórcze, jak długo budynek będzie zdolny do funkcjonowania, kiedy nastąpi ograniczenie działania wind, systemów klimatyzacji czy kontroli dostępu i jakie skutki odczują najemcy. Dla organizacji prowadzących centra usług wspólnych operacje finansowe lub działalność technologiczną są to informacje o bezpośrednim znaczeniu biznesowym.

Kolejnym przykładem jest scenariusz pożaru połączonego z częściową niedostępnością infrastruktury. Tradycyjne ćwiczenia ewakuacyjne zakładają zwykle sprawność wszystkich urządzeń i przewidywalne zachowania użytkowników. Tymczasem rzeczywisty incydent może oznaczać wyłączenie jednej klatki schodowej, zadymienie części budynku czy konieczność skierowania ludzi alternatywnymi trasami. Cyfrowy model pozwala sprawdzić, jak wpłynie to na czas opuszczenia obiektu i gdzie mogą pojawić się punkty krytyczne.

Coraz większe znaczenie mają również scenariusze cyberfizyczne. W inteligentnych budynkach wiele systemów funkcjonuje w jednym zintegrowanym środowisku. Awaria lub zakłócenie działania systemu zarządzania budynkiem może wpływać jednocześnie na funkcjonowanie kontroli dostępu, klimatyzacji, monitoringu czy systemów energetycznych. Testowanie takich zależności pozwala lepiej zrozumieć rzeczywisty poziom odporności obiektu.

Bezpieczeństwo i ciągłość działania mają wspólny cel

Dla zarządów firm oraz właścicieli nieruchomości coraz mniejsze znaczenie ma samo bezpieczeństwo rozumiane jako zbiór zabezpieczeń technicznych. Znacznie ważniejsza staje się odpowiedź na pytanie, czy organizacja będzie w stanie funkcjonować pomimo kryzysu. Właśnie dlatego rozwój syntetycznej rzeczywistości bezpieczeństwa jest tak silnie związany z Business Continuity Management.

Każda organizacja powinna mieć plany ciągłości działania obejmujące swoje kluczowe lokalizacje. Powinny one określać procesy krytyczne, zasoby niezbędne do ich realizacji, maksymalne dopuszczalne czasy przestoju oraz sposób postępowania podczas zakłóceń. W praktyce wiele takich dokumentów powstaje głównie na potrzeby zgodności, audytów lub certyfikacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy organizacja po raz pierwszy musi zastosować je w rzeczywistości.

Syntetyczne środowiska pozwalają przejść od planowania do testowania. Można sprawdzić, jak długo firma będzie zdolna do świadczenia usług przy ograniczonym dostępie do energii, jakie skutki wywoła niedostępność części pracowników, jak wpłynie na działalność awaria infrastruktury IT lub utrata dostępu do budynku. Dzięki temu Business Continuity Plan przestaje być dokumentem opisującym teoretyczny sposób działania i staje się narzędziem realnie wspierającym odporność organizacji.

Jest to szczególnie istotne w kontekście wydarzeń ostatnich lat. Zarówno pandemia, jak i napięcia geopolityczne związane z wojną w Ukrainie pokazały, że skuteczne zarządzanie kryzysowe wymaga zdolności do funkcjonowania w warunkach niepewności. Organizacje nie muszą przewidywać każdego możliwego scenariusza. Powinny jednak budować zdolność do reagowania na zakłócenia, których wcześniej nie doświadczyły.

Cyfrowe laboratoria ryzyka i nowa przewaga konkurencyjna

Rozwój syntetycznej rzeczywistości może również istotnie zmienić funkcjonowanie całej branży security. Przez lata producenci i integratorzy systemów bezpieczeństwa koncentrowali się głównie na dostarczaniu technologii. Rozmowy z klientami dotyczyły kamer, elementów systemu kontroli dostępu, systemów przeciwpożarowych czy platform zarządzania bezpieczeństwem. Coraz częściej okazuje się jednak, że właściciele nieruchomości oczekują czegoś więcej. Nie chcą wiedzieć jedynie, jakie urządzenie zostanie zamontowane. Chcą wiedzieć, jaki wpływ inwestycja będzie miała na poziom ryzyka i odporność organizacji.

Dlatego kolejnym etapem rozwoju rynku mogą być cyfrowe laboratoria ryzyka. Integratorzy i producenci będą w stanie pokazywać klientom nie tylko technologię, ale również rezultaty jej zastosowania w określonych scenariuszach. Zamiast prezentować katalog produktów, będą mogli pokazać wpływ rozwiązań na czas ewakuacji, liczbę martwych stref monitoringu, skuteczność wykrywania zagrożeń czy odporność obiektu na awarie infrastruktury. Takie podejście może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla zarządców nieruchomości, ale również dla inwestorów, ubezpieczycieli i regulatorów.

Oczywiście nie można zapominać, że każdy model jest jedynie uproszczeniem rzeczywistości. Jakość symulacji zależy od danych, założeń oraz poprawności interpretacji wyników. Szczególnym wyzwaniem pozostaje modelowanie zachowań ludzi, które podczas rzeczywistych kryzysów często odbiegają od przewidywań ekspertów. Dlatego syntetyczna rzeczywistość nie zastąpi doświadczenia specjalistów bezpieczeństwa ani praktycznych ćwiczeń. Może jednak znacząco poprawić jakość podejmowanych decyzji.

Moim zdaniem w najbliższych latach przewagę konkurencyjną będą zdobywać te organizacje, które potrafią udowodnić swoją odporność, a nie tylko ją deklarować. Dla inwestora, najemcy czy ubezpieczyciela istnieje ogromna różnica pomiędzy budynkiem mającym zestaw procedur a obiektem, który przeszedł serię realistycznych testów obejmujących awarie infrastruktury, scenariusze ewakuacyjne, zakłócenia energetyczne czy analizę ciągłości działania. Pierwszy opiera się na założeniach, drugi na dowodach. A właśnie dowody stają się dziś najcenniejszą walutą w świecie bezpieczeństwa i zarządzania nieruchomościami.

Dostęp tylko dla zarejestrowanych użytkowników

Aby przeczytać ten artykuł, musisz się zarejestrować i zalogować.

Zarejestruj się teraz

Cyfrowy bliźniak bezpieczeństwa – więcej niż model budynku

Pojęcie cyfrowego bliźniaka najczęściej kojarzone jest z modelem BIM wykorzystywanym podczas projektowania i eksploatacji budynków. Tymczasem dla specjalistów bezpieczeństwa może stanowić znacznie bardziej zaawansowane narzędzie. Cyfrowy bliźniak bezpieczeństwa nie jest jedynie trójwymiarową wizualizacją obiektu. Jego wartość zaczyna się w momencie, gdy do modelu zostają dołączone dane pochodzące z rzeczywistych systemów funkcjonujących w budynku. Monitoring CCTV dostarcza informacji o ruchu osób i pojazdów. System kontroli dostępu pokazuje rzeczywiste wykorzystanie przestrzeni. BMS monitoruje stan infrastruktury technicznej, a środowiska OT i IT dostarczają informacji o funkcjonowaniu systemów odpowiedzialnych za działanie obiektu. Połączenie tych danych pozwala stworzyć środowisko testowe znacznie bliższe rzeczywistości niż tradycyjne analizy ryzyka.

Przykładowo właściciel biurowca może sprawdzić, jak zachowa się budynek podczas ewakuacji prowadzonej w godzinach największego obłożenia. Symulacja może uwzględniać rzeczywistą liczbę osób znajdujących się na poszczególnych piętrach, przepustowość klatek schodowych czy dostępność wyjść ewakuacyjnych. Dzięki temu można określić, w których miejscach mogą powstawać zatory i jak zmienią się czasy ewakuacji po zmianie aranżacji przestrzeni lub zwiększeniu liczby pracowników. Innym przykładem może być analiza rozmieszczenia kamer. Zamiast projektować system wyłącznie na podstawie rzutów technicznych, można jeszcze przed zakupem urządzeń sprawdzić skuteczność różnych wariantów instalacji, identyfikując martwe strefy lub obszary wymagające dodatkowej ochrony.

Podobne rozwiązania znajdują zastosowanie również w obiektach logistycznych i przemysłowych. Model ruchu pojazdów pozwala analizować wpływ zamknięcia wybranych bram na płynność operacji, czas reakcji służb ratunkowych czy możliwość ewakuacji obiektu. W efekcie cyfrowy bliźniak przestaje być narzędziem inżynierskim i staje się platformą do podejmowania decyzji dotyczących bezpieczeństwa, ryzyka i odporności operacyjnej.

Od danych do scenariuszy stres-testów

Największa wartość syntetycznej rzeczywistości pojawia się wtedy, gdy organizacja zaczyna wykorzystywać ją do przeprowadzania stres-testów. Przez wiele lat takie podejście było zarezerwowane głównie dla sektora finansowego. Dziś coraz częściej trafia również do świata nieruchomości. W praktyce stres-test polega na sprawdzeniu, jak obiekt zachowa się w sytuacji niestandardowego lub kryzysowego zdarzenia.

W przypadku nowoczesnego budynku biurowego można wyobrazić sobie kilka bardzo konkretnych scenariuszy. Pierwszym z nich może być wielogodzinna utrata zasilania. Taka sytuacja jeszcze niedawno wydawałaby się mało prawdopodobna, jednak doświadczenia związane z problemami energetycznymi w Europie pokazują, że nie jest to wyłącznie scenariusz teoretyczny. Symulacja pozwala określić, które systemy zostaną podtrzymane przez UPS-y i agregaty prądotwórcze, jak długo budynek będzie zdolny do funkcjonowania, kiedy nastąpi ograniczenie działania wind, systemów klimatyzacji czy kontroli dostępu i jakie skutki odczują najemcy. Dla organizacji prowadzących centra usług wspólnych operacje finansowe lub działalność technologiczną są to informacje o bezpośrednim znaczeniu biznesowym.

Kolejnym przykładem jest scenariusz pożaru połączonego z częściową niedostępnością infrastruktury. Tradycyjne ćwiczenia ewakuacyjne zakładają zwykle sprawność wszystkich urządzeń i przewidywalne zachowania użytkowników. Tymczasem rzeczywisty incydent może oznaczać wyłączenie jednej klatki schodowej, zadymienie części budynku czy konieczność skierowania ludzi alternatywnymi trasami. Cyfrowy model pozwala sprawdzić, jak wpłynie to na czas opuszczenia obiektu i gdzie mogą pojawić się punkty krytyczne.

Coraz większe znaczenie mają również scenariusze cyberfizyczne. W inteligentnych budynkach wiele systemów funkcjonuje w jednym zintegrowanym środowisku. Awaria lub zakłócenie działania systemu zarządzania budynkiem może wpływać jednocześnie na funkcjonowanie kontroli dostępu, klimatyzacji, monitoringu czy systemów energetycznych. Testowanie takich zależności pozwala lepiej zrozumieć rzeczywisty poziom odporności obiektu.

Bezpieczeństwo i ciągłość działania mają wspólny cel

Dla zarządów firm oraz właścicieli nieruchomości coraz mniejsze znaczenie ma samo bezpieczeństwo rozumiane jako zbiór zabezpieczeń technicznych. Znacznie ważniejsza staje się odpowiedź na pytanie, czy organizacja będzie w stanie funkcjonować pomimo kryzysu. Właśnie dlatego rozwój syntetycznej rzeczywistości bezpieczeństwa jest tak silnie związany z Business Continuity Management.

Każda organizacja powinna mieć plany ciągłości działania obejmujące swoje kluczowe lokalizacje. Powinny one określać procesy krytyczne, zasoby niezbędne do ich realizacji, maksymalne dopuszczalne czasy przestoju oraz sposób postępowania podczas zakłóceń. W praktyce wiele takich dokumentów powstaje głównie na potrzeby zgodności, audytów lub certyfikacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy organizacja po raz pierwszy musi zastosować je w rzeczywistości.

Syntetyczne środowiska pozwalają przejść od planowania do testowania. Można sprawdzić, jak długo firma będzie zdolna do świadczenia usług przy ograniczonym dostępie do energii, jakie skutki wywoła niedostępność części pracowników, jak wpłynie na działalność awaria infrastruktury IT lub utrata dostępu do budynku. Dzięki temu Business Continuity Plan przestaje być dokumentem opisującym teoretyczny sposób działania i staje się narzędziem realnie wspierającym odporność organizacji.

Jest to szczególnie istotne w kontekście wydarzeń ostatnich lat. Zarówno pandemia, jak i napięcia geopolityczne związane z wojną w Ukrainie pokazały, że skuteczne zarządzanie kryzysowe wymaga zdolności do funkcjonowania w warunkach niepewności. Organizacje nie muszą przewidywać każdego możliwego scenariusza. Powinny jednak budować zdolność do reagowania na zakłócenia, których wcześniej nie doświadczyły.

Cyfrowe laboratoria ryzyka i nowa przewaga konkurencyjna

Rozwój syntetycznej rzeczywistości może również istotnie zmienić funkcjonowanie całej branży security. Przez lata producenci i integratorzy systemów bezpieczeństwa koncentrowali się głównie na dostarczaniu technologii. Rozmowy z klientami dotyczyły kamer, elementów systemu kontroli dostępu, systemów przeciwpożarowych czy platform zarządzania bezpieczeństwem. Coraz częściej okazuje się jednak, że właściciele nieruchomości oczekują czegoś więcej. Nie chcą wiedzieć jedynie, jakie urządzenie zostanie zamontowane. Chcą wiedzieć, jaki wpływ inwestycja będzie miała na poziom ryzyka i odporność organizacji.

Dlatego kolejnym etapem rozwoju rynku mogą być cyfrowe laboratoria ryzyka. Integratorzy i producenci będą w stanie pokazywać klientom nie tylko technologię, ale również rezultaty jej zastosowania w określonych scenariuszach. Zamiast prezentować katalog produktów, będą mogli pokazać wpływ rozwiązań na czas ewakuacji, liczbę martwych stref monitoringu, skuteczność wykrywania zagrożeń czy odporność obiektu na awarie infrastruktury. Takie podejście może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla zarządców nieruchomości, ale również dla inwestorów, ubezpieczycieli i regulatorów.

Oczywiście nie można zapominać, że każdy model jest jedynie uproszczeniem rzeczywistości. Jakość symulacji zależy od danych, założeń oraz poprawności interpretacji wyników. Szczególnym wyzwaniem pozostaje modelowanie zachowań ludzi, które podczas rzeczywistych kryzysów często odbiegają od przewidywań ekspertów. Dlatego syntetyczna rzeczywistość nie zastąpi doświadczenia specjalistów bezpieczeństwa ani praktycznych ćwiczeń. Może jednak znacząco poprawić jakość podejmowanych decyzji.

Moim zdaniem w najbliższych latach przewagę konkurencyjną będą zdobywać te organizacje, które potrafią udowodnić swoją odporność, a nie tylko ją deklarować. Dla inwestora, najemcy czy ubezpieczyciela istnieje ogromna różnica pomiędzy budynkiem mającym zestaw procedur a obiektem, który przeszedł serię realistycznych testów obejmujących awarie infrastruktury, scenariusze ewakuacyjne, zakłócenia energetyczne czy analizę ciągłości działania. Pierwszy opiera się na założeniach, drugi na dowodach. A właśnie dowody stają się dziś najcenniejszą walutą w świecie bezpieczeństwa i zarządzania nieruchomościami.

REKLAMA
O autorze
O rozmówcach