Zamknij

Twój koszyk

Razem: 0.00 zł
Razem z VAT: 0,00 zł
Przejdź do kasy

„Stara młodzież”

Jak budynki tracą przyszłość, zanim naprawdę zdążą się zestarzeć?

Przywykliśmy myśleć, że nieruchomość to najbezpieczniejsza z inwestycji – solidna, namacalna, odporna na mody. Tymczasem żaden smartfon nie starzeje się dziś tak boleśnie jak źle pomyślany biurowiec. Telefon wymienimy po dwóch latach; budynku, który wypadł z gry, nie da się tak po prostu odłożyć do szuflady – zostaje pustką na całe lata. O tym, jak technologia przewróciła do góry nogami najstarszą regułę rynku, opowiada ten tekst.

REKLAMA

Słownik

Supremacja technologiczna – stan, w którym podmiot (państwo, firma, obiekt) osiąga trwałą i trudno kopiowalną przewagę dzięki zaawansowaniu technologicznemu: dostępowi do rzadkich zasobów obliczeniowych, energetycznych lub informacyjnych, przekładającemu się na wyższy poziom usług, rentowność i zdolność do przyciągania kapitału.

Corporate Real Estate (CRE) – obszar zarządzania nieruchomościami korporacyjnymi, obejmujący wszystkie aspekty strategicznego podejmowania decyzji dotyczących portfela obiektów: wybór lokalizacji, strukturę najmu, koszt utrzymania, zgodność z wymogami ESG i technologicznymi. W praktyce CRE to punkt styku między strategią biznesową firmy a fizyczną przestrzenią, w której ta strategia jest realizowana.

Data center – wyspecjalizowany obiekt infrastruktury technicznej, przeznaczony do bezpiecznego i efektywnego przechowywania, przetwarzania i dystrybucji danych. We współczesnym rozumieniu to nie tylko serwerownia – to fizyczny węzeł globalnej sieci obliczeniowej, element infrastruktury krytycznej, o którym decyduje dostęp do mocy elektrycznej, chłodzenia i łącz światłowodowych. Miara efektywności energetycznej to wskaźnik PUE (Power Usage Effectiveness): im bliższy 1,0, tym mniej energii „marnuje się” na infrastrukturę towarzyszącą.

Supremacja technologiczna: od geopolityki do metrów kwadratowych

W lutym 2025 r. Biały Dom opublikował plan działań w zakresie AI, a administracja amerykańska rozszerzyła eksportowe ograniczenia dostępu do zaawansowanych układów scalonych. W tym samym czasie Chiny nakazały, by nowe państwowe projekty data center korzystały wyłącznie z krajowych procesorów AI. Rywalizacja o supremację technologiczną toczy się dziś na poziomie państw – i wyraża się w kontroli półprzewodników, dostępie do energii oraz fizycznej infrastrukturze danych.

To nie jest kontekst odległy od rynku nieruchomości komercyjnych, lecz jego nowy fundament. Supremacja technologiczna – w skali makro opisywana jako rywalizacja wielkich mocarstw – ma swój odpowiednik w skali mikro: w poziomie gotowości technicznej pojedynczego budynku biurowego, magazynu, centrum danych czy kampusu korporacyjnego. Obiekt, który nie jest w stanie zaoferować najemcy odpowiedniej przepustowości danych, certyfikowanej jakości powietrza, inteligentnego zarządzania energią ani zgodności ze standardami ESG, jest w tej rywalizacji przegranym od pierwszego dnia użytkowania. A jeśli przegranym nie jest od razu, staje się nim bardzo szybko.

Tytuł tego tekstu odnosi się właśnie do tej prawidłowości. Budynki nowe, lecz zaprojektowane bez myśli o technologicznej ciągłości, stają się „stare” zanim zdążą ukończyć pierwszą dekadę. Nie dlatego, że ich ściany pękają, ale dlatego, że ich możliwości technologiczne nie nadążają za oczekiwaniami rynku.

Obiekt fizyczny jako element stosu technologicznego

Zrozumienie tej zmiany paradygmatu wymaga spojrzenia na data center – nie jako na niszę techniczną, ale jako na wzorzec myślenia o nowoczesnym obiekcie komercyjnym. Data center jest dziś w dosłownym sensie elementem stosu technologicznego (ang. technology stack) każdej dużej organizacji cyfrowej. Microsoft w lutym 2025 r. zadeklarował inwestycję 2,8 mld zł w rozbudowę polskich zdolności chmurowych i AI. Google podpisał z premierem Tuskiem strategiczne partnerstwo AI obejmujące cyberbezpieczeństwo, energię i kompetencje cyfrowe. Polska pojawia się w tych planach nieprzypadkowo: według prognoz branżowych łączna moc zainstalowana polskich data center ma wzrosnąć z ok. 660 MW w 2025 r. do blisko 1 000 MW do 2030 r.

Stawką jest tu PUE. Obiekty działające na poziomie PUE 1,1 zużywają nawet o ok. 84% mniej energii na infrastrukturę towarzyszącą niż te z PUE zbliżonym do 2,0. W świecie, w którym energia stała się geopolitycznym zasobem strategicznym i najważniejszą pozycją w kosztach operacyjnych centrum danych, różnica między PUE 1,1 a PUE 1,8 to różnica między aktywem budującym przewagę a aktywem, który sam siebie dyskwalifikuje.

To, co obowiązuje dla data center, obowiązuje – z odpowiednią skalą – dla każdego zaawansowanego obiektu komercyjnego. Nowoczesny biurowiec klasy A jest dziś elementem stosu technologicznego najemcy: zapewnia jakość środowiska pracy, zarządza energią, integruje systemy bezpieczeństwa, monitoruje parametry powietrza i komfortu użytkowania. Budynek, który nie spełnia tych funkcji, nie jest po prostu mniej atrakcyjny estetycznie – jest strategicznie nieodpowiedni.

Kapitał ucieka od brązu

Zrozumienie ekonomiki tego zjawiska wymaga znajomości dwóch pojęć, które w zachodnim dyskursie CRE stały się standardem, a w Polsce wciąż bywają traktowane jako egzotyka. Zielona premia (ang. green premium) to nadwyżka czynszowa i wartościowa, którą generują budynki certyfikowane – posiadające BREEAM, LEED, WELL lub ich kombinacje. Badania obejmujące 15 miast w 12 krajach europejskich wykazały premię czynszową na poziomie 13–28% w porównaniu z obiektami niecertyfikowanymi. W Londynie średnia premia za zielone biuro przekracza 11%.

Brązowy dyskont (ang. brown discount) to odwrotność tej premii – i jest zjawiskiem groźniejszym. Obiekty nieefektywne energetycznie, niecertyfikowane, pozbawione systemów inteligentnego zarządzania, stają się aktywami osieroconymi (ang. stranded assets). Według szacunków branżowych znacząca większość – rzędu ok. 90% – istniejących budynków komercyjnych nie jest w stanie w obecnym stanie sprostać wymogom transformacji do net zero. W Wielkiej Brytanii regulacje MEES (Minimum Energy Efficiency Standards) już teraz zakazują wynajmu budynków komercyjnych poniżej klasy E certyfikatu EPC, a kolejny próg – klasa B – ma obowiązywać od 2031 roku dla większych obiektów. Inwestorzy instytucjonalni coraz częściej wyceniają ryzyko regulacyjne jako komponent wartości nieruchomości – i odpowiednio korygują wyceny aktywów, które tego ryzyka nie ograniczają.

W Polsce ten podział jest już wyraźnie widoczny. Na koniec 2025 r. wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł średnio 9,1%, jednak za tą liczbą kryje się głęboka dychotomia: w centrum wakaty sięgają zaledwie 6,1%, podczas gdy poza centrum – 11,6%. Służewiec, niegdyś zwany polską sdoliną Krzemową, notował pustostany na poziomie ok. 19,7%, z ok. 208 000 m2 wolnej powierzchni na koniec 2024 r. W ciągu dziewięciu miesięcy 2025 r. z rynku wycofano ponad 150 000 m2 – niemal wyłącznie w formie budynków kierowanych do gruntownej modernizacji lub zmiany funkcji. To nie korekta rynkowa, lecz selekcja.

Rynek regionalny jest jeszcze bardziej brutalny: w 2024 r. najwyższe pustostany notowały Łódź i Katowice (powyżej 20%), a Kraków i Wrocław zbliżały się do 20%. Obiekty nowej generacji, certyfikowane i centralnie zlokalizowane, nie mają problemu z najemcami. Obiekty starsze, peryferyjne i pozbawione zielonych certyfikatów – czekają.

Dlaczego budynki marnują swoją przewagę danych?

Jest w tej historii element, który z perspektywy zarządczej boli najbardziej. Nowoczesny budynek biurowy jest dziś potencjalnie jednym z najbogatszych źródeł danych operacyjnych w całym ekosystemie biznesowym jego użytkowników. Systemy BMS (Building Management System), czujniki IoT, liczniki energii, monitoring jakości powietrza, dane o wykorzystaniu przestrzeni – wszystko to generuje strumień danych, który właściwie zagospodarowany mógłby stać się podstawą nie tylko lepszego zarządzania kosztami, ale też przewagi strategicznej właściciela: w negocjacjach z najemcami, w modelowaniu wartości aktywu, w planowaniu remontów i w budowaniu usług dodanych.

Tymczasem ta przewaga jest systematycznie marnowana, a przyczyny wzajemnie się wzmacniają. Po pierwsze – krótki horyzont decyzyjny: właściciele operują w logice cyklu inwestycyjnego, który premiuje optymalizację kosztową w perspektywie roku czy dwóch, nie zaś budowanie kompetencji technologicznych dojrzewających przez dekadę. Po drugie – rozproszona odpowiedzialność: zarządca dba o sprawność operacyjną, property manager o relacje z najemcami, asset manager o wartość aktywu, a nikt nie ma mandatu ani zasobów, by zbudować zunifikowany model danych budynku. Po trzecie – brak kompetencji: zaledwie ok. 25% rozwiązań proptech jest zintegrowanych ze standardowymi systemami zarządzania budynkami, a rynek wciąż w dużej mierze pozostaje światem arkuszy kalkulacyjnych i relacji osobistych, nie platform analitycznych.

Po czwarte – opieszałość decyzyjna, być może najważniejsza przeszkoda strukturalna. Nieruchomości to branża z głęboko zakorzenionym konserwatyzmem. Decyzje o wdrożeniu nowych technologii wymagają konsensu między właścicielem, zarządcą, asset managerem i często najemcą – konsensu strukturalnie trudnego do uzyskania, a więc w praktyce nieuzyskiwanego. Doświadczenia branżowe wskazują, że organizacje przełamujące ten opór osiągają wyraźnie wyższą trafność decyzji inwestycyjnych i krótszy czas zamykania transakcji, jednak rynek jako całość porusza się powoli.

Droga do supremacji technologicznej w obiektach komercyjnych

Supremacja technologiczna w obiekcie komercyjnym nie jest jednorazową decyzją architektoniczną. To ciągły proces, który przenika każdą warstwę zarządzania.

W zarządzaniu usługami oznacza to przejście od modelu reaktywnego do predykcyjnego: konserwacja oparta na danych z czujników, a nie na harmonogramach i zgłoszeniach awarii. Digital twin budynku – cyfrowa replika zsynchronizowana z rzeczywistym obiektem – może redukować koszty utrzymania o ok. 25–30% i zwiększać wartość aktywu o 7–20% przez umożliwienie ciągłej optymalizacji systemów.

W zamawianiu usług oznacza to standaryzację kontraktów w oparciu o mierzalne wskaźniki (KPI oparte na danych, nie deklaracjach), integrację danych dostawców z wewnętrznym ekosystemem zarządzania budynkiem i eliminację informacyjnych silosów. W zarządzaniu przestrzenią – monitoring wykorzystania powierzchni w czasie rzeczywistym i przekładanie wzorców zachowań użytkowników na decyzje aranżacyjne oraz ofertowe. W Facility Management – automatyzacja raportowania, predykcja awarii i zarządzanie energią w oparciu o dane historyczne i prognozy obciążeń; obiekty z dojrzałymi platformami analitycznymi raportują poprawę wskaźnika NOI rzędu kilku–kilkunastu procent w horyzoncie dwóch lat. W Property i Asset Management – budowanie długoterminowego modelu wartości aktywu opartego na danych środowiskowych, certyfikacyjnych i użytkowych oraz wyprzedzające zarządzanie ryzykiem regulacyjnym, zamiast kosztownego doganiania norm.

Polska droga: od Centrum LIM do Varso Place

Centrum LIM przy Alejach Jerozolimskich 65/79 w Warszawie to budynek szczególny. Ukończony w 1989 roku, przez lata był symbolem nowoczesności i prestiżu – pierwszym prawdziwym wieżowcem biurowo-hotelowym po transformacji, siedzibą LOT-u, Marriotta i dziesiątek najemców korporacyjnych. Dziś, trzy dekady i kilka remontów później, LIM jest symbolem innego rodzaju: pierwszej generacji obiektów, która musiała zmierzyć się z tym, czym jest technologiczne starzenie. Budynek nie jest zrujnowany – nadal wynajmuje powierzchnie biurowe i obsługuje hotel, który od 2024 r. działa już nie jako Marriott, lecz Warsaw Presidential Hotel. Ale jeśli postawić go obok Varso Place – kompleksu, który HB Reavis otworzył przy Rondzie Daszyńskiego – różnica jest nie tylko estetyczna, ale i systemowa.

Varso Tower, z 310 m najwyższy budynek w Unii Europejskiej, zaprojektowany przez Foster + Partners, ma certyfikat BREEAM Outstanding oraz WELL Gold. Potrójne oszklenie, automatyczne osłony, odzysk wody deszczowej, filtracja powietrza, inteligentne sterowanie wentylacją i oświetleniem – i przestrzeń biurowa, która wchłonęła najemców bez problemu z wakatami. Jeszcze bliżej tej filozofii jest Forest – kampus biurowy HB Reavis na Woli, z certyfikatami WELL Core & Shell Gold i BREEAM. Komunikat, który rynek odebrał jednoznacznie: certyfikowany kampus z zaawansowanymi systemami środowiskowymi osiąga pełne wynajęcie, podczas gdy nieodległy Służewiec walczy z niemal jedną piątą pustostanów.

Polska branża ma zatem czego się uczyć – nie tylko od zachodnich rynków, ale i od własnych najlepszych realizacji. Kluczowe pytanie nie brzmi jednak „jak zbudować Varso?”, lecz „jak zarządzać całym zasobem, żeby nie produkować Służewców za 15 lat?”. Odpowiedź wymaga zbiorowego działania. Zarządca budynku powinien być dziś doradcą technologicznym właściciela, nie tylko serwisem naprawczym. Property manager powinien analizować dane o budynku i przekładać je na argumenty dla kapitału i najemców. Asset manager powinien modelować ryzyko regulacyjne i technologiczne jako zmienne wyceny, nie jako przypis w due diligence. Wiedza, dane i kompetencje muszą być dziś budowane i utrzymywane wspólnie – inaczej branża FM i zarządzania obiektami będzie skazana na wieczne gaszenie pożarów w budynkach, które same stają się pogorzeliskiem.

Zakończenie: fizyczność jako ostatnia przewaga

Na jakim poziomie toczy się dziś prawdziwa walka o uczestnika, użytkownika, biznes? Nie na poziomie aplikacji, platform chmurowych ani modeli językowych. Toczy się – i będzie się toczyć coraz intensywniej – na poziomie fizycznego doświadczenia człowieka.

Cyfrowe platformy roszczą sobie prawo do scentralizowanego, globalnego zarządzania każdym aspektem życia zawodowego i prywatnego. Oferują skalowalność, dostępność, personalizację. Ale nie są w stanie zastąpić jednego: fizycznej obecności w przestrzeni, która działa. Budynek dobrze zarządzany, certyfikowany, technologicznie dojrzały, reagujący na potrzeby użytkownika w czasie rzeczywistym to doświadczenie, którego żaden ekran nie replikuje.

I tu właśnie leży paradoks, który branża nieruchomości komercyjnych powinna uczynić swoim atutem, nie ciężarem: podczas gdy świat cyfrowy dąży do centralizacji i homogenizacji, ekonomia obiektów rozproszonych – budynków fizycznych, lokalnych, zakotwiczonych w miejscu i społeczności – jest z definicji heterogeniczna. Każdy budynek jest inny. Każde miejsce stawia inne wymagania. Każdy najemca ma inną historię użytkowania. Ta różnorodność to nie słabość, lecz potencjał, który czeka na wyzwolenie przez dane, technologię i kompetencje. Budynki, które ten potencjał zrealizują, będą suprematami swoich rynków. Te, które tego nie zrobią – zostaną zapamiętane jako stara młodzież.


REKLAMA
Subscribe to newsletter

Subscribe to receive the latest blog posts to your inbox every week.

By subscribing you agree to with our Privacy Policy.
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Polecane artykuły

No items found.

Najnowsze wydanie!

Magazyn
02/2026
06
<< ARTYKUŁ TOWARZYSZĄCY

„Stara młodzież”

Jak budynki tracą przyszłość, zanim naprawdę zdążą się zestarzeć?

25.06.2026
Krzysztof Kogut
Redaktor Naczelny magazynu "Obiekty"
Pokaż bio

Prezes Polskiej Rady Facility Management
Redaktor naczelny magazynu Obiekty
Współtworzył i przewodniczy Polskiej Radzie Facility Management, stowarzyszeniu, które integruje liderów rynku FM w Polsce.
Dziennikarz branżowy specjalizujący się w nieruchomościach komercyjnych, usługach biznesowych, outsourcingu oraz edukacji. Wydawca magazynu „Obiekty” poświęconego rynkowi nieruchomości.
Autor licznych artykułów branżowych, raportów i badań rynkowych, stanowiących przewodniki dla strony biznesowej oraz podstawę do podejmowania decyzji.
Organizator wydarzeń branżowych: kongresów, seminariów naukowych i szkoleń, angażujących profesjonalistów oraz przyszłych specjalistów.
Jego celem jest poprawa jakości branży oraz relacji biznesowych oraz profesjonalizacja rynku poprzez ciągłe poszerzanie wiedzy i świadomości na rynku.

Rozmawiał/-a
Sylwia Łysak
Stanowisko

Przywykliśmy myśleć, że nieruchomość to najbezpieczniejsza z inwestycji – solidna, namacalna, odporna na mody. Tymczasem żaden smartfon nie starzeje się dziś tak boleśnie jak źle pomyślany biurowiec. Telefon wymienimy po dwóch latach; budynku, który wypadł z gry, nie da się tak po prostu odłożyć do szuflady – zostaje pustką na całe lata. O tym, jak technologia przewróciła do góry nogami najstarszą regułę rynku, opowiada ten tekst.

REKLAMA

Słownik

Supremacja technologiczna – stan, w którym podmiot (państwo, firma, obiekt) osiąga trwałą i trudno kopiowalną przewagę dzięki zaawansowaniu technologicznemu: dostępowi do rzadkich zasobów obliczeniowych, energetycznych lub informacyjnych, przekładającemu się na wyższy poziom usług, rentowność i zdolność do przyciągania kapitału.

Corporate Real Estate (CRE) – obszar zarządzania nieruchomościami korporacyjnymi, obejmujący wszystkie aspekty strategicznego podejmowania decyzji dotyczących portfela obiektów: wybór lokalizacji, strukturę najmu, koszt utrzymania, zgodność z wymogami ESG i technologicznymi. W praktyce CRE to punkt styku między strategią biznesową firmy a fizyczną przestrzenią, w której ta strategia jest realizowana.

Data center – wyspecjalizowany obiekt infrastruktury technicznej, przeznaczony do bezpiecznego i efektywnego przechowywania, przetwarzania i dystrybucji danych. We współczesnym rozumieniu to nie tylko serwerownia – to fizyczny węzeł globalnej sieci obliczeniowej, element infrastruktury krytycznej, o którym decyduje dostęp do mocy elektrycznej, chłodzenia i łącz światłowodowych. Miara efektywności energetycznej to wskaźnik PUE (Power Usage Effectiveness): im bliższy 1,0, tym mniej energii „marnuje się” na infrastrukturę towarzyszącą.

Supremacja technologiczna: od geopolityki do metrów kwadratowych

W lutym 2025 r. Biały Dom opublikował plan działań w zakresie AI, a administracja amerykańska rozszerzyła eksportowe ograniczenia dostępu do zaawansowanych układów scalonych. W tym samym czasie Chiny nakazały, by nowe państwowe projekty data center korzystały wyłącznie z krajowych procesorów AI. Rywalizacja o supremację technologiczną toczy się dziś na poziomie państw – i wyraża się w kontroli półprzewodników, dostępie do energii oraz fizycznej infrastrukturze danych.

To nie jest kontekst odległy od rynku nieruchomości komercyjnych, lecz jego nowy fundament. Supremacja technologiczna – w skali makro opisywana jako rywalizacja wielkich mocarstw – ma swój odpowiednik w skali mikro: w poziomie gotowości technicznej pojedynczego budynku biurowego, magazynu, centrum danych czy kampusu korporacyjnego. Obiekt, który nie jest w stanie zaoferować najemcy odpowiedniej przepustowości danych, certyfikowanej jakości powietrza, inteligentnego zarządzania energią ani zgodności ze standardami ESG, jest w tej rywalizacji przegranym od pierwszego dnia użytkowania. A jeśli przegranym nie jest od razu, staje się nim bardzo szybko.

Tytuł tego tekstu odnosi się właśnie do tej prawidłowości. Budynki nowe, lecz zaprojektowane bez myśli o technologicznej ciągłości, stają się „stare” zanim zdążą ukończyć pierwszą dekadę. Nie dlatego, że ich ściany pękają, ale dlatego, że ich możliwości technologiczne nie nadążają za oczekiwaniami rynku.

Obiekt fizyczny jako element stosu technologicznego

Zrozumienie tej zmiany paradygmatu wymaga spojrzenia na data center – nie jako na niszę techniczną, ale jako na wzorzec myślenia o nowoczesnym obiekcie komercyjnym. Data center jest dziś w dosłownym sensie elementem stosu technologicznego (ang. technology stack) każdej dużej organizacji cyfrowej. Microsoft w lutym 2025 r. zadeklarował inwestycję 2,8 mld zł w rozbudowę polskich zdolności chmurowych i AI. Google podpisał z premierem Tuskiem strategiczne partnerstwo AI obejmujące cyberbezpieczeństwo, energię i kompetencje cyfrowe. Polska pojawia się w tych planach nieprzypadkowo: według prognoz branżowych łączna moc zainstalowana polskich data center ma wzrosnąć z ok. 660 MW w 2025 r. do blisko 1 000 MW do 2030 r.

Stawką jest tu PUE. Obiekty działające na poziomie PUE 1,1 zużywają nawet o ok. 84% mniej energii na infrastrukturę towarzyszącą niż te z PUE zbliżonym do 2,0. W świecie, w którym energia stała się geopolitycznym zasobem strategicznym i najważniejszą pozycją w kosztach operacyjnych centrum danych, różnica między PUE 1,1 a PUE 1,8 to różnica między aktywem budującym przewagę a aktywem, który sam siebie dyskwalifikuje.

To, co obowiązuje dla data center, obowiązuje – z odpowiednią skalą – dla każdego zaawansowanego obiektu komercyjnego. Nowoczesny biurowiec klasy A jest dziś elementem stosu technologicznego najemcy: zapewnia jakość środowiska pracy, zarządza energią, integruje systemy bezpieczeństwa, monitoruje parametry powietrza i komfortu użytkowania. Budynek, który nie spełnia tych funkcji, nie jest po prostu mniej atrakcyjny estetycznie – jest strategicznie nieodpowiedni.

Kapitał ucieka od brązu

Zrozumienie ekonomiki tego zjawiska wymaga znajomości dwóch pojęć, które w zachodnim dyskursie CRE stały się standardem, a w Polsce wciąż bywają traktowane jako egzotyka. Zielona premia (ang. green premium) to nadwyżka czynszowa i wartościowa, którą generują budynki certyfikowane – posiadające BREEAM, LEED, WELL lub ich kombinacje. Badania obejmujące 15 miast w 12 krajach europejskich wykazały premię czynszową na poziomie 13–28% w porównaniu z obiektami niecertyfikowanymi. W Londynie średnia premia za zielone biuro przekracza 11%.

Brązowy dyskont (ang. brown discount) to odwrotność tej premii – i jest zjawiskiem groźniejszym. Obiekty nieefektywne energetycznie, niecertyfikowane, pozbawione systemów inteligentnego zarządzania, stają się aktywami osieroconymi (ang. stranded assets). Według szacunków branżowych znacząca większość – rzędu ok. 90% – istniejących budynków komercyjnych nie jest w stanie w obecnym stanie sprostać wymogom transformacji do net zero. W Wielkiej Brytanii regulacje MEES (Minimum Energy Efficiency Standards) już teraz zakazują wynajmu budynków komercyjnych poniżej klasy E certyfikatu EPC, a kolejny próg – klasa B – ma obowiązywać od 2031 roku dla większych obiektów. Inwestorzy instytucjonalni coraz częściej wyceniają ryzyko regulacyjne jako komponent wartości nieruchomości – i odpowiednio korygują wyceny aktywów, które tego ryzyka nie ograniczają.

W Polsce ten podział jest już wyraźnie widoczny. Na koniec 2025 r. wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł średnio 9,1%, jednak za tą liczbą kryje się głęboka dychotomia: w centrum wakaty sięgają zaledwie 6,1%, podczas gdy poza centrum – 11,6%. Służewiec, niegdyś zwany polską sdoliną Krzemową, notował pustostany na poziomie ok. 19,7%, z ok. 208 000 m2 wolnej powierzchni na koniec 2024 r. W ciągu dziewięciu miesięcy 2025 r. z rynku wycofano ponad 150 000 m2 – niemal wyłącznie w formie budynków kierowanych do gruntownej modernizacji lub zmiany funkcji. To nie korekta rynkowa, lecz selekcja.

Rynek regionalny jest jeszcze bardziej brutalny: w 2024 r. najwyższe pustostany notowały Łódź i Katowice (powyżej 20%), a Kraków i Wrocław zbliżały się do 20%. Obiekty nowej generacji, certyfikowane i centralnie zlokalizowane, nie mają problemu z najemcami. Obiekty starsze, peryferyjne i pozbawione zielonych certyfikatów – czekają.

Dlaczego budynki marnują swoją przewagę danych?

Jest w tej historii element, który z perspektywy zarządczej boli najbardziej. Nowoczesny budynek biurowy jest dziś potencjalnie jednym z najbogatszych źródeł danych operacyjnych w całym ekosystemie biznesowym jego użytkowników. Systemy BMS (Building Management System), czujniki IoT, liczniki energii, monitoring jakości powietrza, dane o wykorzystaniu przestrzeni – wszystko to generuje strumień danych, który właściwie zagospodarowany mógłby stać się podstawą nie tylko lepszego zarządzania kosztami, ale też przewagi strategicznej właściciela: w negocjacjach z najemcami, w modelowaniu wartości aktywu, w planowaniu remontów i w budowaniu usług dodanych.

Tymczasem ta przewaga jest systematycznie marnowana, a przyczyny wzajemnie się wzmacniają. Po pierwsze – krótki horyzont decyzyjny: właściciele operują w logice cyklu inwestycyjnego, który premiuje optymalizację kosztową w perspektywie roku czy dwóch, nie zaś budowanie kompetencji technologicznych dojrzewających przez dekadę. Po drugie – rozproszona odpowiedzialność: zarządca dba o sprawność operacyjną, property manager o relacje z najemcami, asset manager o wartość aktywu, a nikt nie ma mandatu ani zasobów, by zbudować zunifikowany model danych budynku. Po trzecie – brak kompetencji: zaledwie ok. 25% rozwiązań proptech jest zintegrowanych ze standardowymi systemami zarządzania budynkami, a rynek wciąż w dużej mierze pozostaje światem arkuszy kalkulacyjnych i relacji osobistych, nie platform analitycznych.

Po czwarte – opieszałość decyzyjna, być może najważniejsza przeszkoda strukturalna. Nieruchomości to branża z głęboko zakorzenionym konserwatyzmem. Decyzje o wdrożeniu nowych technologii wymagają konsensu między właścicielem, zarządcą, asset managerem i często najemcą – konsensu strukturalnie trudnego do uzyskania, a więc w praktyce nieuzyskiwanego. Doświadczenia branżowe wskazują, że organizacje przełamujące ten opór osiągają wyraźnie wyższą trafność decyzji inwestycyjnych i krótszy czas zamykania transakcji, jednak rynek jako całość porusza się powoli.

Droga do supremacji technologicznej w obiektach komercyjnych

Supremacja technologiczna w obiekcie komercyjnym nie jest jednorazową decyzją architektoniczną. To ciągły proces, który przenika każdą warstwę zarządzania.

W zarządzaniu usługami oznacza to przejście od modelu reaktywnego do predykcyjnego: konserwacja oparta na danych z czujników, a nie na harmonogramach i zgłoszeniach awarii. Digital twin budynku – cyfrowa replika zsynchronizowana z rzeczywistym obiektem – może redukować koszty utrzymania o ok. 25–30% i zwiększać wartość aktywu o 7–20% przez umożliwienie ciągłej optymalizacji systemów.

W zamawianiu usług oznacza to standaryzację kontraktów w oparciu o mierzalne wskaźniki (KPI oparte na danych, nie deklaracjach), integrację danych dostawców z wewnętrznym ekosystemem zarządzania budynkiem i eliminację informacyjnych silosów. W zarządzaniu przestrzenią – monitoring wykorzystania powierzchni w czasie rzeczywistym i przekładanie wzorców zachowań użytkowników na decyzje aranżacyjne oraz ofertowe. W Facility Management – automatyzacja raportowania, predykcja awarii i zarządzanie energią w oparciu o dane historyczne i prognozy obciążeń; obiekty z dojrzałymi platformami analitycznymi raportują poprawę wskaźnika NOI rzędu kilku–kilkunastu procent w horyzoncie dwóch lat. W Property i Asset Management – budowanie długoterminowego modelu wartości aktywu opartego na danych środowiskowych, certyfikacyjnych i użytkowych oraz wyprzedzające zarządzanie ryzykiem regulacyjnym, zamiast kosztownego doganiania norm.

Polska droga: od Centrum LIM do Varso Place

Centrum LIM przy Alejach Jerozolimskich 65/79 w Warszawie to budynek szczególny. Ukończony w 1989 roku, przez lata był symbolem nowoczesności i prestiżu – pierwszym prawdziwym wieżowcem biurowo-hotelowym po transformacji, siedzibą LOT-u, Marriotta i dziesiątek najemców korporacyjnych. Dziś, trzy dekady i kilka remontów później, LIM jest symbolem innego rodzaju: pierwszej generacji obiektów, która musiała zmierzyć się z tym, czym jest technologiczne starzenie. Budynek nie jest zrujnowany – nadal wynajmuje powierzchnie biurowe i obsługuje hotel, który od 2024 r. działa już nie jako Marriott, lecz Warsaw Presidential Hotel. Ale jeśli postawić go obok Varso Place – kompleksu, który HB Reavis otworzył przy Rondzie Daszyńskiego – różnica jest nie tylko estetyczna, ale i systemowa.

Varso Tower, z 310 m najwyższy budynek w Unii Europejskiej, zaprojektowany przez Foster + Partners, ma certyfikat BREEAM Outstanding oraz WELL Gold. Potrójne oszklenie, automatyczne osłony, odzysk wody deszczowej, filtracja powietrza, inteligentne sterowanie wentylacją i oświetleniem – i przestrzeń biurowa, która wchłonęła najemców bez problemu z wakatami. Jeszcze bliżej tej filozofii jest Forest – kampus biurowy HB Reavis na Woli, z certyfikatami WELL Core & Shell Gold i BREEAM. Komunikat, który rynek odebrał jednoznacznie: certyfikowany kampus z zaawansowanymi systemami środowiskowymi osiąga pełne wynajęcie, podczas gdy nieodległy Służewiec walczy z niemal jedną piątą pustostanów.

Polska branża ma zatem czego się uczyć – nie tylko od zachodnich rynków, ale i od własnych najlepszych realizacji. Kluczowe pytanie nie brzmi jednak „jak zbudować Varso?”, lecz „jak zarządzać całym zasobem, żeby nie produkować Służewców za 15 lat?”. Odpowiedź wymaga zbiorowego działania. Zarządca budynku powinien być dziś doradcą technologicznym właściciela, nie tylko serwisem naprawczym. Property manager powinien analizować dane o budynku i przekładać je na argumenty dla kapitału i najemców. Asset manager powinien modelować ryzyko regulacyjne i technologiczne jako zmienne wyceny, nie jako przypis w due diligence. Wiedza, dane i kompetencje muszą być dziś budowane i utrzymywane wspólnie – inaczej branża FM i zarządzania obiektami będzie skazana na wieczne gaszenie pożarów w budynkach, które same stają się pogorzeliskiem.

Zakończenie: fizyczność jako ostatnia przewaga

Na jakim poziomie toczy się dziś prawdziwa walka o uczestnika, użytkownika, biznes? Nie na poziomie aplikacji, platform chmurowych ani modeli językowych. Toczy się – i będzie się toczyć coraz intensywniej – na poziomie fizycznego doświadczenia człowieka.

Cyfrowe platformy roszczą sobie prawo do scentralizowanego, globalnego zarządzania każdym aspektem życia zawodowego i prywatnego. Oferują skalowalność, dostępność, personalizację. Ale nie są w stanie zastąpić jednego: fizycznej obecności w przestrzeni, która działa. Budynek dobrze zarządzany, certyfikowany, technologicznie dojrzały, reagujący na potrzeby użytkownika w czasie rzeczywistym to doświadczenie, którego żaden ekran nie replikuje.

I tu właśnie leży paradoks, który branża nieruchomości komercyjnych powinna uczynić swoim atutem, nie ciężarem: podczas gdy świat cyfrowy dąży do centralizacji i homogenizacji, ekonomia obiektów rozproszonych – budynków fizycznych, lokalnych, zakotwiczonych w miejscu i społeczności – jest z definicji heterogeniczna. Każdy budynek jest inny. Każde miejsce stawia inne wymagania. Każdy najemca ma inną historię użytkowania. Ta różnorodność to nie słabość, lecz potencjał, który czeka na wyzwolenie przez dane, technologię i kompetencje. Budynki, które ten potencjał zrealizują, będą suprematami swoich rynków. Te, które tego nie zrobią – zostaną zapamiętane jako stara młodzież.


Dostęp tylko dla zarejestrowanych użytkowników

Aby przeczytać ten artykuł, musisz się zarejestrować i zalogować.

Zarejestruj się teraz

Słownik

Supremacja technologiczna – stan, w którym podmiot (państwo, firma, obiekt) osiąga trwałą i trudno kopiowalną przewagę dzięki zaawansowaniu technologicznemu: dostępowi do rzadkich zasobów obliczeniowych, energetycznych lub informacyjnych, przekładającemu się na wyższy poziom usług, rentowność i zdolność do przyciągania kapitału.

Corporate Real Estate (CRE) – obszar zarządzania nieruchomościami korporacyjnymi, obejmujący wszystkie aspekty strategicznego podejmowania decyzji dotyczących portfela obiektów: wybór lokalizacji, strukturę najmu, koszt utrzymania, zgodność z wymogami ESG i technologicznymi. W praktyce CRE to punkt styku między strategią biznesową firmy a fizyczną przestrzenią, w której ta strategia jest realizowana.

Data center – wyspecjalizowany obiekt infrastruktury technicznej, przeznaczony do bezpiecznego i efektywnego przechowywania, przetwarzania i dystrybucji danych. We współczesnym rozumieniu to nie tylko serwerownia – to fizyczny węzeł globalnej sieci obliczeniowej, element infrastruktury krytycznej, o którym decyduje dostęp do mocy elektrycznej, chłodzenia i łącz światłowodowych. Miara efektywności energetycznej to wskaźnik PUE (Power Usage Effectiveness): im bliższy 1,0, tym mniej energii „marnuje się” na infrastrukturę towarzyszącą.

Supremacja technologiczna: od geopolityki do metrów kwadratowych

W lutym 2025 r. Biały Dom opublikował plan działań w zakresie AI, a administracja amerykańska rozszerzyła eksportowe ograniczenia dostępu do zaawansowanych układów scalonych. W tym samym czasie Chiny nakazały, by nowe państwowe projekty data center korzystały wyłącznie z krajowych procesorów AI. Rywalizacja o supremację technologiczną toczy się dziś na poziomie państw – i wyraża się w kontroli półprzewodników, dostępie do energii oraz fizycznej infrastrukturze danych.

To nie jest kontekst odległy od rynku nieruchomości komercyjnych, lecz jego nowy fundament. Supremacja technologiczna – w skali makro opisywana jako rywalizacja wielkich mocarstw – ma swój odpowiednik w skali mikro: w poziomie gotowości technicznej pojedynczego budynku biurowego, magazynu, centrum danych czy kampusu korporacyjnego. Obiekt, który nie jest w stanie zaoferować najemcy odpowiedniej przepustowości danych, certyfikowanej jakości powietrza, inteligentnego zarządzania energią ani zgodności ze standardami ESG, jest w tej rywalizacji przegranym od pierwszego dnia użytkowania. A jeśli przegranym nie jest od razu, staje się nim bardzo szybko.

Tytuł tego tekstu odnosi się właśnie do tej prawidłowości. Budynki nowe, lecz zaprojektowane bez myśli o technologicznej ciągłości, stają się „stare” zanim zdążą ukończyć pierwszą dekadę. Nie dlatego, że ich ściany pękają, ale dlatego, że ich możliwości technologiczne nie nadążają za oczekiwaniami rynku.

Obiekt fizyczny jako element stosu technologicznego

Zrozumienie tej zmiany paradygmatu wymaga spojrzenia na data center – nie jako na niszę techniczną, ale jako na wzorzec myślenia o nowoczesnym obiekcie komercyjnym. Data center jest dziś w dosłownym sensie elementem stosu technologicznego (ang. technology stack) każdej dużej organizacji cyfrowej. Microsoft w lutym 2025 r. zadeklarował inwestycję 2,8 mld zł w rozbudowę polskich zdolności chmurowych i AI. Google podpisał z premierem Tuskiem strategiczne partnerstwo AI obejmujące cyberbezpieczeństwo, energię i kompetencje cyfrowe. Polska pojawia się w tych planach nieprzypadkowo: według prognoz branżowych łączna moc zainstalowana polskich data center ma wzrosnąć z ok. 660 MW w 2025 r. do blisko 1 000 MW do 2030 r.

Stawką jest tu PUE. Obiekty działające na poziomie PUE 1,1 zużywają nawet o ok. 84% mniej energii na infrastrukturę towarzyszącą niż te z PUE zbliżonym do 2,0. W świecie, w którym energia stała się geopolitycznym zasobem strategicznym i najważniejszą pozycją w kosztach operacyjnych centrum danych, różnica między PUE 1,1 a PUE 1,8 to różnica między aktywem budującym przewagę a aktywem, który sam siebie dyskwalifikuje.

To, co obowiązuje dla data center, obowiązuje – z odpowiednią skalą – dla każdego zaawansowanego obiektu komercyjnego. Nowoczesny biurowiec klasy A jest dziś elementem stosu technologicznego najemcy: zapewnia jakość środowiska pracy, zarządza energią, integruje systemy bezpieczeństwa, monitoruje parametry powietrza i komfortu użytkowania. Budynek, który nie spełnia tych funkcji, nie jest po prostu mniej atrakcyjny estetycznie – jest strategicznie nieodpowiedni.

Kapitał ucieka od brązu

Zrozumienie ekonomiki tego zjawiska wymaga znajomości dwóch pojęć, które w zachodnim dyskursie CRE stały się standardem, a w Polsce wciąż bywają traktowane jako egzotyka. Zielona premia (ang. green premium) to nadwyżka czynszowa i wartościowa, którą generują budynki certyfikowane – posiadające BREEAM, LEED, WELL lub ich kombinacje. Badania obejmujące 15 miast w 12 krajach europejskich wykazały premię czynszową na poziomie 13–28% w porównaniu z obiektami niecertyfikowanymi. W Londynie średnia premia za zielone biuro przekracza 11%.

Brązowy dyskont (ang. brown discount) to odwrotność tej premii – i jest zjawiskiem groźniejszym. Obiekty nieefektywne energetycznie, niecertyfikowane, pozbawione systemów inteligentnego zarządzania, stają się aktywami osieroconymi (ang. stranded assets). Według szacunków branżowych znacząca większość – rzędu ok. 90% – istniejących budynków komercyjnych nie jest w stanie w obecnym stanie sprostać wymogom transformacji do net zero. W Wielkiej Brytanii regulacje MEES (Minimum Energy Efficiency Standards) już teraz zakazują wynajmu budynków komercyjnych poniżej klasy E certyfikatu EPC, a kolejny próg – klasa B – ma obowiązywać od 2031 roku dla większych obiektów. Inwestorzy instytucjonalni coraz częściej wyceniają ryzyko regulacyjne jako komponent wartości nieruchomości – i odpowiednio korygują wyceny aktywów, które tego ryzyka nie ograniczają.

W Polsce ten podział jest już wyraźnie widoczny. Na koniec 2025 r. wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł średnio 9,1%, jednak za tą liczbą kryje się głęboka dychotomia: w centrum wakaty sięgają zaledwie 6,1%, podczas gdy poza centrum – 11,6%. Służewiec, niegdyś zwany polską sdoliną Krzemową, notował pustostany na poziomie ok. 19,7%, z ok. 208 000 m2 wolnej powierzchni na koniec 2024 r. W ciągu dziewięciu miesięcy 2025 r. z rynku wycofano ponad 150 000 m2 – niemal wyłącznie w formie budynków kierowanych do gruntownej modernizacji lub zmiany funkcji. To nie korekta rynkowa, lecz selekcja.

Rynek regionalny jest jeszcze bardziej brutalny: w 2024 r. najwyższe pustostany notowały Łódź i Katowice (powyżej 20%), a Kraków i Wrocław zbliżały się do 20%. Obiekty nowej generacji, certyfikowane i centralnie zlokalizowane, nie mają problemu z najemcami. Obiekty starsze, peryferyjne i pozbawione zielonych certyfikatów – czekają.

Dlaczego budynki marnują swoją przewagę danych?

Jest w tej historii element, który z perspektywy zarządczej boli najbardziej. Nowoczesny budynek biurowy jest dziś potencjalnie jednym z najbogatszych źródeł danych operacyjnych w całym ekosystemie biznesowym jego użytkowników. Systemy BMS (Building Management System), czujniki IoT, liczniki energii, monitoring jakości powietrza, dane o wykorzystaniu przestrzeni – wszystko to generuje strumień danych, który właściwie zagospodarowany mógłby stać się podstawą nie tylko lepszego zarządzania kosztami, ale też przewagi strategicznej właściciela: w negocjacjach z najemcami, w modelowaniu wartości aktywu, w planowaniu remontów i w budowaniu usług dodanych.

Tymczasem ta przewaga jest systematycznie marnowana, a przyczyny wzajemnie się wzmacniają. Po pierwsze – krótki horyzont decyzyjny: właściciele operują w logice cyklu inwestycyjnego, który premiuje optymalizację kosztową w perspektywie roku czy dwóch, nie zaś budowanie kompetencji technologicznych dojrzewających przez dekadę. Po drugie – rozproszona odpowiedzialność: zarządca dba o sprawność operacyjną, property manager o relacje z najemcami, asset manager o wartość aktywu, a nikt nie ma mandatu ani zasobów, by zbudować zunifikowany model danych budynku. Po trzecie – brak kompetencji: zaledwie ok. 25% rozwiązań proptech jest zintegrowanych ze standardowymi systemami zarządzania budynkami, a rynek wciąż w dużej mierze pozostaje światem arkuszy kalkulacyjnych i relacji osobistych, nie platform analitycznych.

Po czwarte – opieszałość decyzyjna, być może najważniejsza przeszkoda strukturalna. Nieruchomości to branża z głęboko zakorzenionym konserwatyzmem. Decyzje o wdrożeniu nowych technologii wymagają konsensu między właścicielem, zarządcą, asset managerem i często najemcą – konsensu strukturalnie trudnego do uzyskania, a więc w praktyce nieuzyskiwanego. Doświadczenia branżowe wskazują, że organizacje przełamujące ten opór osiągają wyraźnie wyższą trafność decyzji inwestycyjnych i krótszy czas zamykania transakcji, jednak rynek jako całość porusza się powoli.

Droga do supremacji technologicznej w obiektach komercyjnych

Supremacja technologiczna w obiekcie komercyjnym nie jest jednorazową decyzją architektoniczną. To ciągły proces, który przenika każdą warstwę zarządzania.

W zarządzaniu usługami oznacza to przejście od modelu reaktywnego do predykcyjnego: konserwacja oparta na danych z czujników, a nie na harmonogramach i zgłoszeniach awarii. Digital twin budynku – cyfrowa replika zsynchronizowana z rzeczywistym obiektem – może redukować koszty utrzymania o ok. 25–30% i zwiększać wartość aktywu o 7–20% przez umożliwienie ciągłej optymalizacji systemów.

W zamawianiu usług oznacza to standaryzację kontraktów w oparciu o mierzalne wskaźniki (KPI oparte na danych, nie deklaracjach), integrację danych dostawców z wewnętrznym ekosystemem zarządzania budynkiem i eliminację informacyjnych silosów. W zarządzaniu przestrzenią – monitoring wykorzystania powierzchni w czasie rzeczywistym i przekładanie wzorców zachowań użytkowników na decyzje aranżacyjne oraz ofertowe. W Facility Management – automatyzacja raportowania, predykcja awarii i zarządzanie energią w oparciu o dane historyczne i prognozy obciążeń; obiekty z dojrzałymi platformami analitycznymi raportują poprawę wskaźnika NOI rzędu kilku–kilkunastu procent w horyzoncie dwóch lat. W Property i Asset Management – budowanie długoterminowego modelu wartości aktywu opartego na danych środowiskowych, certyfikacyjnych i użytkowych oraz wyprzedzające zarządzanie ryzykiem regulacyjnym, zamiast kosztownego doganiania norm.

Polska droga: od Centrum LIM do Varso Place

Centrum LIM przy Alejach Jerozolimskich 65/79 w Warszawie to budynek szczególny. Ukończony w 1989 roku, przez lata był symbolem nowoczesności i prestiżu – pierwszym prawdziwym wieżowcem biurowo-hotelowym po transformacji, siedzibą LOT-u, Marriotta i dziesiątek najemców korporacyjnych. Dziś, trzy dekady i kilka remontów później, LIM jest symbolem innego rodzaju: pierwszej generacji obiektów, która musiała zmierzyć się z tym, czym jest technologiczne starzenie. Budynek nie jest zrujnowany – nadal wynajmuje powierzchnie biurowe i obsługuje hotel, który od 2024 r. działa już nie jako Marriott, lecz Warsaw Presidential Hotel. Ale jeśli postawić go obok Varso Place – kompleksu, który HB Reavis otworzył przy Rondzie Daszyńskiego – różnica jest nie tylko estetyczna, ale i systemowa.

Varso Tower, z 310 m najwyższy budynek w Unii Europejskiej, zaprojektowany przez Foster + Partners, ma certyfikat BREEAM Outstanding oraz WELL Gold. Potrójne oszklenie, automatyczne osłony, odzysk wody deszczowej, filtracja powietrza, inteligentne sterowanie wentylacją i oświetleniem – i przestrzeń biurowa, która wchłonęła najemców bez problemu z wakatami. Jeszcze bliżej tej filozofii jest Forest – kampus biurowy HB Reavis na Woli, z certyfikatami WELL Core & Shell Gold i BREEAM. Komunikat, który rynek odebrał jednoznacznie: certyfikowany kampus z zaawansowanymi systemami środowiskowymi osiąga pełne wynajęcie, podczas gdy nieodległy Służewiec walczy z niemal jedną piątą pustostanów.

Polska branża ma zatem czego się uczyć – nie tylko od zachodnich rynków, ale i od własnych najlepszych realizacji. Kluczowe pytanie nie brzmi jednak „jak zbudować Varso?”, lecz „jak zarządzać całym zasobem, żeby nie produkować Służewców za 15 lat?”. Odpowiedź wymaga zbiorowego działania. Zarządca budynku powinien być dziś doradcą technologicznym właściciela, nie tylko serwisem naprawczym. Property manager powinien analizować dane o budynku i przekładać je na argumenty dla kapitału i najemców. Asset manager powinien modelować ryzyko regulacyjne i technologiczne jako zmienne wyceny, nie jako przypis w due diligence. Wiedza, dane i kompetencje muszą być dziś budowane i utrzymywane wspólnie – inaczej branża FM i zarządzania obiektami będzie skazana na wieczne gaszenie pożarów w budynkach, które same stają się pogorzeliskiem.

Zakończenie: fizyczność jako ostatnia przewaga

Na jakim poziomie toczy się dziś prawdziwa walka o uczestnika, użytkownika, biznes? Nie na poziomie aplikacji, platform chmurowych ani modeli językowych. Toczy się – i będzie się toczyć coraz intensywniej – na poziomie fizycznego doświadczenia człowieka.

Cyfrowe platformy roszczą sobie prawo do scentralizowanego, globalnego zarządzania każdym aspektem życia zawodowego i prywatnego. Oferują skalowalność, dostępność, personalizację. Ale nie są w stanie zastąpić jednego: fizycznej obecności w przestrzeni, która działa. Budynek dobrze zarządzany, certyfikowany, technologicznie dojrzały, reagujący na potrzeby użytkownika w czasie rzeczywistym to doświadczenie, którego żaden ekran nie replikuje.

I tu właśnie leży paradoks, który branża nieruchomości komercyjnych powinna uczynić swoim atutem, nie ciężarem: podczas gdy świat cyfrowy dąży do centralizacji i homogenizacji, ekonomia obiektów rozproszonych – budynków fizycznych, lokalnych, zakotwiczonych w miejscu i społeczności – jest z definicji heterogeniczna. Każdy budynek jest inny. Każde miejsce stawia inne wymagania. Każdy najemca ma inną historię użytkowania. Ta różnorodność to nie słabość, lecz potencjał, który czeka na wyzwolenie przez dane, technologię i kompetencje. Budynki, które ten potencjał zrealizują, będą suprematami swoich rynków. Te, które tego nie zrobią – zostaną zapamiętane jako stara młodzież.


REKLAMA
O autorze
O rozmówcach