




Supremacja technologiczna – czy sztuczna inteligencja zastąpi zdrowy rozsądek zarządcy?
CYKL: Gentleman's Talks – FM od podszewki
Otwieramy nowy rozdział na łamach naszego magazynu. Cykl „Gentleman's Talks – FM od podszewki” to miejsce, w którym rynkowe makrotrendy zderzamy z fascynującą rzeczywistością. Do rozmowy zaprosiliśmy doświadczonych fachowców polskiego rynku Facility Management – Jana Bieleckiego oraz Tadeusza Sztopa z firmy INWEMER.
Rozmawia Krzysztof Kogut.
W tym numerze bierzemy na warsztat „Supremację technologiczną”. Czy w dobie wszechobecnej sztucznej inteligencji, dronów i autonomicznych maszyn, ludzkie doświadczenie odchodzi do lamusa?
Krzysztof Kogut (Redaktor Naczelny): Panowie, bardzo się cieszę, że startujemy z tym projektem. Dzisiejszym tematem jest supremacja technologiczna, ale żeby o niej mówić, musimy spojrzeć wstecz. Pamiętacie polski rynek, gdy zaczynał dosłownie od zera. Kiedyś zachwycaliśmy się zupełnie innymi rzeczami. Jak z Waszej perspektywy wygląda ten cyfrowy skok?
Jan Bielecki: Żeby zrozumieć zmianę, cofnijmy się do 1976 roku. Byłem wtedy 17-letnim, czynnym zawodnikiem sekcji pływackiej Polonii Warszawa. Wszedłem do Intraco – pierwszego nowoczesnego biurowca w Warszawie, żeby w centrali Pewexu kupić za bony towarowe amerykańskie majtki do pływania. Pamiętam to, jak dziś, bo miały barwy amerykańskiej flagi, przez co na pierwszych zawodach radzieccy pływacy wnieśli protest i mnie zdyskwalifikowali! Ale wiesz, co w tym Intraco zrobiło na mnie największe wrażenie? Automatycznie otwierane drzwi. Wchodziłem tam i czułem się jak w kosmosie. Wokół leżały stosy papierowych dokumentów, nikt nie śnił o komputerach na biurkach. A dzisiaj? Dzisiaj maszyna sama myje podłogę.
Tadeusz Sztop: A ja dorzucę swoje wspomnienie z czasów studiów na Politechnice Warszawskiej. Uczyliśmy się informatyki na komputerze Odra 1305. To była potężna szafa, która zajmowała ogromne pomieszczenie. Żeby rozwiązać problem inżynierski, pisało się program w języku Algol 60, przenosiło to na papierową taśmę, robiło w niej dziurki i wsuwało do czytnika. Wtedy programowanie to była fizyczna praca. Dzisiaj otwierasz ChatGPT, wpisujesz pytanie i masz rozwiązanie. Skala postępu jest niewyobrażalna.
Krzysztof Kogut: Właśnie o to chcę zapytać. Dzisiaj młody facility manager ma wiedzę na wyciągnięcie ręki w smartfonie. Czy w związku z tym ta ciężko zdobywana, praktyczna wiedza, którą wy wypracowaliście na obiektach, przestaje być potrzebna?
Jan Bielecki: Na przełomie lat 90. i 2000. pracowałem w Błękitnym Wieżowcu. Krystalizowałem marmury na nocnych zmianach. Uczyłem się namacalnie, jak chemia reaguje z kamieniem i przekonałem się, że wydajność pracownika na zmianie nocnej to nie jest 8 godzin, tylko góra 4-5, bo o piątej rano człowiek fizycznie opada z sił. Dzisiejsza młodzież często omija ten etap. Ktoś kończy studia, dostaje licencję i siada za biurkiem. Nie mając pojęcia o infrastrukturze budynku, prosi sztuczną inteligencję o wygenerowanie zapytania ofertowego (SIWZ) na obsługę techniczną.
Tadeusz Sztop: I tu pojawia się problem. Kiedyś mówiło się, że „komputer to genialny idiota”. Przetwarza dane, łączy kropki, to wspaniałe narzędzie. Ale jak pisze prof. Andrzej Dragan w swoich książkach – algorytm daje ci odpowiedź na podstawie tego, o co go zapytasz. Jakie pytanie, taka odpowiedź.
Jeśli nie masz wiedzy merytorycznej, zadasz sztucznej inteligencji złe pytanie i otrzymasz bzdurny dokument, w który uwierzysz. Bez człowieka i jego doświadczenia AI jest ślepe.
Jan Bielecki: Dokładnie tak. Podam wam koronny przykład, z którym żadne AI sobie nie poradzi. Wyobraźcie sobie biurowiec Mennica Tower w Warszawie. Zgadnijcie, gdzie tam umiejscowiono komorę śmieciową? Na poziomie minus cztery! Dlaczego? Bo poziom zero to luksusowa przestrzeń komercyjna i fundusz nie życzył sobie tam śmietnika. I teraz uwaga: wygenerowany przez system komputerowy SIWZ mówi sucho o „wywozie nieczystości”. Ale jeśli nie pojedziesz na obiekt, nie poczujesz jego specyfiki, to nie wiesz, że codziennie twoi ludzie muszą fizycznie wyciągnąć 24 pojemniki, każdy o pojemności 1100 litrów, z minus cztery na zero, bo żadna śmieciarka nie wjedzie tak nisko.
Krzysztof Kogut: To brzmi jak klasyczny konflikt na linii wizja architekta a rzeczywistość zarządcy...
Tadeusz Sztop: Oczywiście. To potężny kamyczek do ogródka architektów. To są ludzie obdarzeni wybitną wyobraźnią, tworzą piękne rzeczy, ale często brakuje tam refleksji nad późniejszą eksploatacją. Pamiętacie Focus Filtrowa projektu prof. Kuryłowicza? Wspaniały obiekt, potrójna elewacja. Marzenie, by zdobywał nagrody. Ale koszt umycia tej elewacji był trzykrotnie wyższy niż w standardowym biurowcu. Jeśli my, jako branża FM, nie jesteśmy zapraszani na wczesnym etapie projektowania budynku, to potem budzimy się z problemami, których żadna technologia tanio nie rozwiąże.
Krzysztof Kogut: Zostawmy na chwilę błędy przeszłości. Praca fizyczna staje się dziś potwornie droga. Ręczne sprzątanie czy weryfikowanie usterek kosztuje miliony. Czy w takim razie maszyny autonomiczne nas zastąpią?
Jan Bielecki: Mój syn powiedział mi kiedyś krótko: „Tato, nie walcz z technologią, tylko się jej naucz”. Koszt całkowity pracownika fizycznego to dzisiaj ogromny wydatek dla pracodawcy. Zastępowalność prostych prac fizycznych przez urządzenia autonomiczne to naturalna kolej rzeczy. Kalkulacja jest prosta: kupujesz maszynę czyszczącą za 150 tysięcy złotych, ona sama skanuje powierzchnię, sama sprząta w nocy (np. na ogromnych magazynach czy w galeriach handlowych, jak w Młocinach), sama się ładuje i zrzuca brudną wodę. Zero zwolnień lekarskich, zero roszczeń. Byłem w Chinach – tam maszyny autonomiczne na ulicach to już chleb powszedni. Ale uwaga... w czasie podróży miałem przesiadkę w Dubaju. Jeden z największych hubów lotniczych świata. Wchodzę do toalety, a tam stoi człowiek z przypisanym rewirem, który dba o czystość. Dlaczego?
Krzysztof Kogut: Bo maszyna tam nie wjedzie?
Jan Bielecki: Po części tak. Tam, gdzie potrzebna jest precyzja na małej przestrzeni, automat wciąż przegrywa. Decyduje jednak inna kultura, która wymaga, żeby gościa witał człowiek. Pracownik staje się wręcz gospodarzem miejsca, a nie wyłącznie osobą od sprzątania. Specyficznego, ludzkiego poziomu obsługi maszyna po prostu nie zastąpi.
Tadeusz Sztop: Poza tym technologia niesamowicie ułatwia punktowe działania. Kiedyś trzeba było obchodzić cały wieżowiec. Dziś pani z serwisu sprzątającego dostaje powiadomienie na smartfona, z inteligentnego dozownika, że na ósmym piętrze kończą się ręczniki. Idzie dokładnie tam, gdzie jest potrzebna. Zmieniły się też systemy BMS. Kiedyś to było ogromne pomieszczenie pełne świecących żaróweczek i wielkich monitorów. Dzisiaj inżynier siedzi z laptopem i widzi cały budynek jak na dłoni.
Krzysztof Kogut: A jeśli spojrzymy na to szerzej, geopolitycznie? Supremacja technologiczna to też walka mocarstw o dane i infrastrukturę. Czy my w Europie, w Polsce, mamy się czego obawiać?
Tadeusz Sztop: Bogactwem dzisiejszego świata nie jest już tylko żelazo czy ropa. Największym bogactwem jest informacja. Bazy danych. I tu Europa, w tym my, niestety zostajemy w tyle za Stanami Zjednoczonymi czy Chinami. Oni mają potężne zbiory danych do trenowania AI, a my ten dystans musimy nadrabiać. Ale zauważ jedno – w Polsce w lawinowym tempie powstają centra danych. A to wymaga gigantycznej infrastruktury, sieci przesyłowych, zasilania. Jeśli, odpukać, nastąpiłby potężny „blackout”, o którym pisał Marc Elsberg w swojej książce, to bez prądu nagle tracimy całą tę sztuczną inteligencję i zostajemy z niczym. Dlatego rozwój technologii to też potężne wyzwanie dla infrastruktury energetycznej.
Krzysztof Kogut: Zmierzając powoli do puenty. Jak w takim układzie sił rysuje się przyszłość zintegrowanego Facility Managementu? Skoro maszyny i algorytmy przejmują tak wiele procesów, jak branża stricte usługowa ma się obronić przed tą technologiczną supremacją?
Tadeusz Sztop: Wiedzą i umiejętnościami. Usługi obronią się same, pod warunkiem, że za technologią będzie stał fachowiec. Jeśli połączymy sztuczną inteligencję z naszą wiedzą, to połączymy kropki i będziemy dyktować warunki. Maszyna wyłapie anomalię, wygeneruje alarm, ale to kompetentny człowiek podejmie decyzję, co z nią zrobić, opierając się na swoim doświadczeniu. Supremacja technologiczna nas nie zniszczy, jeśli to my będziemy trzymać kierownicę.
Krzysztof Kogut: A jak w tych realiach odnajduje się Wasza organizacja? W jakim kierunku będzie rozwijał się INWEMER, żeby sprostać tym nowym wymogom rynku i technologii?
Jan Bielecki: Mamy świadomość, że budynkami ostatecznie i tak zajmują się ludzie. Dlatego my skupiamy się na technologiach, które odciążają naszych pracowników, a nie ich udają. W praktyce oznacza to systematyczną analizę rynku technologicznego, ocenę dojrzałości dostępnych rozwiązań oraz prowadzenie pilotaży w rzeczywistych warunkach funkcjonowania obiektów naszych klientów, zanim wdrożymy konkretną technologię.
Każdy obiekt posiada własną specyfikę techniczną, operacyjną i biznesową, dlatego nie stosujemy uniwersalnych schematów, ale dopasowujemy konkretne rozwiązania technologiczne, a doświadczenie mamy bogate. Od 2020 roku dział technologiczny Liwo Group, której jesteśmy częścią, rozwija własnego robota sprzątającego ROBIN. Liwo Group znajduje się w gronie największych operatorów flot robotów sprzątających na świecie według rankingu „The Biggest Fleet” opracowywanego przez FieldBots Radar. W edycji rankingu 2025zajmuje bezpośrednio 8 miejsce na świecie, z 176 robotami w akcji i wynikiem Radar Score 880. Ta pozycja stanowi nie tylko potwierdzenie zdolności do skutecznego wdrażania i zarządzania jedną z największych flot autonomicznych robotów sprzątających w branży facility management, ale również pokazuje skalę doświadczenia w automatyzacji usług facility management.
Krzysztof Kogut: Na sam koniec panowie – jeśli mielibyście dziś wskazać jeden typ obiektu, w którym ta nowa technologia odegra w najbliższych latach kluczową rolę, co by to było?
Tadeusz Sztop: Miasteczko na Księżycu! A mówiąc poważnie, każda nowa, zaawansowana inwestycja to dla nas fascynujące środowisko.
Jan Bielecki: Ja powiem bardzo przyziemnie. Z życiowego doświadczenia widzę, że przyszłością i największym wyzwaniem będzie budownictwo senioralne. Społeczeństwo się starzeje. Za chwilę w Polsce będziemy mieli miliony osób potrzebujących wsparcia. Jeśli ktoś dziś wymyśli i wdroży technologię – od inteligentnej automatyki po wsparcie asystenckie – która prawdziwie pomoże w funkcjonowaniu domów opieki, to tam będą ogromne pieniądze i największa wartość. W krajach zachodnich to już działa, my mamy tu wiele do nadrobienia. I to jest miejsce, gdzie technologia spotyka się z najbardziej wrażliwym, ludzkim aspektem.
Tadeusz Sztop: I to jest wspaniała puenta. Facility Management to przepiękny zawód. Łączy w sobie inżynierię, organizację, ale przede wszystkim – psychologię i empatię wobec człowieka. Żaden algorytm, choćby najinteligentniejszy, nigdy w pełni tego nie zastąpi.
Krzysztof Kogut: Panowie, dziękuję Wam za ten fantastyczny pierwszy „Gentleman's Agreement”. Cieszę się, że wspólnie pokazaliśmy, że technologia to potężne narzędzie, ale bez człowieka z doświadczeniem – bywa bezradna. Do zobaczenia przy kolejnym wydaniu!
Najnowsze wydanie!


.avif)



.avif)













Komentarz