
Głos branży – wypowiedzi ekspertów oraz
wnioski z raportu LL

Niedobór wykwalifikowanych pracowników — jak kryzys kadrowy wpływa na jakość, czas i koszt projektów fit-out?
Rynek budowlany w całej Europie zmaga się z jednym z poważniejszych wyzwań strukturalnych ostatniej dekady — systematycznym niedoborem wykwalifikowanych specjalistów. W segmencie fit-out, gdzie precyzja wykonania, znajomość materiałów i doświadczenie w koordynacji wielu branż jednocześnie decydują o końcowym efekcie, ten problem odczuwany jest szczególnie dotkliwie.
Konsekwencje są wymierne i wzajemnie się wzmacniają. Brak doświadczonych ekip wydłuża harmonogramy — nie dlatego, że pracy jest za mało, lecz dlatego, że coraz trudniej skompletować zespół zdolny do jej sprawnego wykonania. Presja na dostępnych wykonawców podbija stawki, co bezpośrednio przekłada się na wzrost kosztów realizacji. Jakość zaś cierpi, gdy zamawiający — zmuszony do kompromisów — sięga po firmy bez odpowiedniego zaplecza kadrowego, bo po prostu nie ma innego wyboru.
W Neo Świat od lat świadomie budujemy odpowiedź na ten problem. Jesteśmy jedną z nielicznych firm w Polsce posiadających własnych, etatowych pracowników budowlanych — specjalistów zatrudnionych na stałe, nie rekrutowanych doraźnie pod konkretny projekt. To strategiczna decyzja, która dziś procentuje: mamy realną kontrolę nad dostępnością zespołu, jego kompetencjami i ciągłością wiedzy o realizowanych inwestycjach. I możemy zagwarantować wysoki poziom jakości, ponieważ znamy nasz zespół. Gdy projekt tego wymaga, oczywiście uzupełniamy własny zespół podwykonawcami — ale wyłącznie takimi, z którymi współpracujemy od lat i których standardy pracy dobrze znamy.
Równie istotnym filarem jest konsekwentna inwestycja w szkolenia i rozwój naszych pracowników. Branża fit-out ewoluuje — pojawiają się nowe technologie wykończeniowe, materiały, systemy instalacyjne. Firma, która nie inwestuje w podnoszenie kwalifikacji swojego zespołu, straci przewagę szybciej, niż mogłaby się tego spodziewać . My traktujemy rozwój kompetencji jako element ciągły, zaplanowany, nie zaś jednorazowy.
Kryzys kadrowy na rynku budowlanym nie zniknie w perspektywie kilku lat. Dla zamawiających oznacza to jedno: wybór wykonawcy z własnym, stabilnym zespołem przestaje być premią — staje się warunkiem koniecznym do realizacji projektu na czas, w budżecie i bez kompromisów jakościowych.


Mateusz Siwiaszczyk posiada ponad 10-letnie doświadczenie w branży wyposażenia powierzchnibiurowych. W firmie Hushoffice jest odpowiedzialny za realizację strategii i rozwójsprzedaży krajowej. Jako Dyrektor sprzedaży krajowej odpowiada za realizację strategicznychprojektów na terenie Polski. Kieruje zespołem sprzedażowym, który reprezentuje centralę firmy wprojektach dla kluczowych klientów. Od lat współpracuje z architektami, agentami nieruchomości ideweloperami w całym procesie inwestycji.
Globalne ramy
na lokalne działania
Globalne wytyczne korporacyjne bez wątpienia mają wiele zalet: porządkują procesy, oszczędzają czas oraz zapewniają spójność standardów w różnych krajach. Jednocześnie mogą generować istotne trudności na poziomie lokalnym. Dobrym przykładem są umowy zawierane z globalnymi dostawcami, takimi jak Haworth, czy innymi międzynarodowymi producentami, gdzie wyzwania pojawiają się w obszarach serwisu, dostępności lokalnych zespołów doradczych, czasu reakcji czy terminów realizacji.
Jedną z najczęstszych bolączek są procesy reklamacyjne, które – zgodnie z globalnymi procedurami – trafiają do central dostawców. Ponieważ to tam negocjowane są umowy, obsługa takich zgłoszeń bywa czasochłonna, a czas oczekiwania na rozwiązanie – nawet w przypadku drobnych elementów – może sięgać wielu tygodni. W efekcie część firm lokalnie próbuje omijać globalne kontrakty, postrzegając je jako źródło operacyjnych komplikacji.
Z naszych doświadczeń wynika, że możliwe jest skuteczne pogodzenie obu perspektyw. Kluczowy jest model, który łączy globalne ramy współpracy z silnym zapleczem lokalnym. W praktyce oznacza to, że korporacja korzysta z wynegocjowanych globalnie warunków (wynikających ze skali i wolumenów), przy jednoczesnym wsparciu lokalnego zespołu, który odpowiada za jakość obsługi, czas reakcji oraz sprawną realizację na miejscu.
W takim podejściu istotną rolę odgrywa również opiekun klienta po stronie dostawcy – pełniący funkcję „parasola” nad realizacjami w różnych lokalizacjach – oraz lokalne struktury operacyjne. W naszym przypadku dodatkową przewagą jest produkcja realizowana w Polsce, co pozwala nam realnie wpływać na terminy, jakość oraz przebieg całego procesu.
W efekcie wyspecjalizowany zespół kontraktów jest w stanie skutecznie pogodzić globalne wymagania korporacyjne z realiami lokalnego rynku dostaw i budżetów – bez kompromisów w zakresie standardów, a jednocześnie z uwzględnieniem lokalnych potrzeb operacyjnych.


Norbert Ślusarczyk jest od ponad 20 lat jest związany z branżą facility management. Specjalizuje się w rozwoju kompleksowych usług w dziedzinie obsługi obiektów. Do ISS dołączył w 2022 r., gdzie odpowiada za działalność operacyjną klientów z sektora produkcyjnego, a także obszar projektów kapitałowych (projektowanie i wykonawstwo powierzchni biurowych, w tym fit-out).
Szybciej, taniej, bardziej elastycznie – nowa rzeczywistość fit-outów
W debacie o rynku biurowym często pojawia się dziś pytanie, czy firmy w ogóle potrzebują jeszcze tyle powierzchni, co kiedyś. Z mojej perspektywy znacznie większym wyzwaniem jest napięcie między oczekiwaniami inwestorów a realiami rynku wykonawczego.
Jeszcze kilka lat temu model był przewidywalny: wieloletnia umowa najmu, kilkumiesięczny proces projektowy, realizacja i przestrzeń, która miała funkcjonować w tej niezmienionej formie przez lata. Dziś projekty powstają w warunkach większej niepewności biznesowej, a miejsce pracy musi szybciej reagować na zmiany w organizacji.
W praktyce przekłada się to na trzy wyraźne oczekiwania inwestorów, które obserwujemy w niemal każdym nowym projekcie.
Po pierwsze – czas. Klienci oczekują dziś znacznie krótszych terminów realizacji. Obecnie procesy projektowe i wykonawcze wymagają znacznie lepszej koordynacji, ponieważ biznes nie chce już czekać miesiącami na gotową przestrzeń.
Po drugie – racjonalność kosztowa. W obecnych realiach inwestorzy coraz częściej oczekują nie tylko realizacji projektu, ale również wsparcia w optymalizacji rozwiązań technicznych i materiałowych, czyli tzw. value engineering.
Po trzecie – elastyczność. Coraz więcej organizacji oczekuje biura, które można stosunkowo łatwo modyfikować – bez kosztownych przebudów i wielomiesięcznych remontów.
Biuro nie powinno być dziś projektowane jak skończona inwestycja, ale jak przestrzeń, która będzie się zmieniać razem z organizacją. Firmy, które zrozumieją to wcześniej, zyskają realną przewagę – nie tylko kosztową, ale przede wszystkim operacyjną.
Jednocześnie rynek wykonawczy mierzy się z wyzwaniem, o którym mówi się wciąż zbyt rzadko – z niedoborem doświadczonych pracowników. To sprawia, że stabilne, doświadczone zespoły wykonawcze stają się dziś jednym z najcenniejszych zasobów projektu. W takich warunkach wybór wykonawcy nie powinien opierać się wyłącznie na najniższej cenie. Coraz większe znaczenie ma to, czy firma jest w stanie utrzymać jakość realizacji mimo rosnącej presji czasu i budżetu.


Od 2004 r. pracuje w Kinnarps Polska – spółce grupy Kinnarps AB, która jest największym dostawcą rozwiązań biurowych w Europie. Od 2010 r. Maria jest odpowiedzialna za strategię rozwoju pracowników na rynku polskim i komunikację wewnętrzną w firmie. Jako ekspert „Kinnarps Next Office” – narzędzia analitycznego wspomagającego proces optymalizacji środowiska pracy, współpracuje z klientami podczas dopasowania przestrzeni pracy do kultury organizacji i pomaga im w wypracowaniu Strategii Środowiska Pracy, a także wspiera zmianę i reorganizację ich stylu pracy. Jej zainteresowania wiążą się z wyzwaniami współczesnego środowiska pracy intelektualnej, takimi jak trendy społeczne i technologiczne, badania, zarządzanie zmianą oraz szeroko pojęta ergonomia.
Zamykanie obiegu to nowa rzeczywistość
Przejście od jednorazowego fit-outu do ciągłej adaptacji prowadzi do wniosku, że bez gospodarki cyrkularnej ten model nie ma szans powodzenia ani z perspektywy kosztowej, ani środowiskowej.
Z naszej praktyki wynika, że oszczędności w projektach biurowych wynikają nie tylko z negocjacji cen nowych produktów, lecz także z przemyślanego wykorzystania tego, co już stanowi wyposażenie przestrzeni pracy. Renowacja, wymiana elementów czy relokacja mebli między lokalizacjami pozwalają znacząco ograniczyć wydatki redukując jednocześnie emisje CO₂. Wymiana tapicerki lub zużytych elementów może zmniejszyć ślad węglowy o ponad połowę w porównaniu do zakupu nowego produktu.
Jednocześnie w kontekście „fit-outu jako usługi” szczególnie ważna staje się jakość wyposażenia, które zostało zaprojektowane, wyprodukowane i dostarczone z myślą o długim cyklu życia. Meble, które można łatwo modernizować i dostosowywać do zmieniających się potrzeb zespołów, stają się elementem infrastruktury. To właśnie takie podejście umożliwia przejście do bardziej elastycznego, rozłożonego w czasie zarządzania inwestycją.
Czy rynek wtórny może być alternatywą dla zakupów nowych mebli? Tylko przy wsparciu odpowiedzialnego producenta. Gospodarka obiegu zamkniętego w praktyce wyposażenia biur to nie tylko „drugie życie” samych mebli, ale cały proces: audyt istniejącego wyposażenia, plan jego ponownego wykorzystania, dostęp do części zamiennych, usług serwisowych i cyrkularnych. Jednak przede wszystkim zaprojektowanie produktów tak, aby charakteryzowały się elastycznością zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie, umożliwiając dopasowanie do potrzeb poszczególnych użytkowników, adaptację do zmian wymogów całych zespołów i ponowne wykorzystanie w zupełnie nowej konfiguracji.
Wydaje się, że ponowne wykorzystanie wyposażenia przestaje być wyborem „proekologicznym” – w realiach rosnących kosztów fit-outu i ograniczonej dostępności powierzchni biurowych staje się racjonalną decyzją biznesową. Poza oszczędnością organizacje, które wdrażają ten model, zapewniają sobie większą elastyczność operacyjną i dopasowanie aranżacji do dynamicznie zmieniającego się sposobu pracy.

Dlaczego fit-out stał się usługą ciągłą, a nie jednorazowym partnerstwem?
Polski rynek fit-out osiągnął już dojrzałość – osoby odpowiedzialne za przestrzeń w firmach przeszły niejednokrotnie przez procesy zmiany biur i wiedzą, czego oczekiwać. Ta wiedza jest cenna, ale rodzi też pewną pułapkę: doświadczenie z poprzednich projektów bywa mylnie traktowane jako gotowy przepis na kolejny, podczas gdy potrzeby organizacji zmieniają się szybciej niż cykle najmu.
Ostatni okres przyniósł pełną świadomość, że biuro ma służyć przede wszystkim ludziom i biznesowi. Pandemia i upowszechnienie modelu hybrydowego zrobiły swoje – dziś nikt nie projektuje biura „na metry kwadratowe", lecz na doświadczenie i cel. Problem w tym, że ta świadomość zbyt często zatrzymuje się na poziomie deklaracji. Zmiany realizowane w ciągu ostatnich dwóch lat rozbijają się o ograniczone budżety fit-out – zbyt małe, by transformacja była naprawdę odczuwalna. Dominują relokacje z niskimi kontrybucjami, a najemcy – choć rozumieją potrzebę zmian – nie są skłonni dopłacać z własnej kieszeni. Efekt? Nowe biuro, stary problem.
Po drugiej stronie stołu sytuacja nie wygląda lepiej. Ograniczona podaż powierzchni w Warszawie sprawia, że deweloperzy tracą elastyczność i coraz niechętniej angażują znaczne środki w fit-out. Skoro i tak wynajmą – po co inwestować? To krótkowzroczne myślenie, które w dłuższej perspektywie uderzy w jakość całego rynku i lojalność najemców przy kolejnych decyzjach relokacyjnych.
Tymczasem sama natura biura przeszła fundamentalną transformację. Przestrzeń biurowa nie służy już wyłącznie zarządom i operacyjnej rutynie – jej główną rolą jest dziś generowanie biznesu, budowanie kultury organizacyjnej i przyciąganie ludzi z powrotem do wspólnej przestrzeni. W dobie pracy hybrydowej biuro musi konkurować z domem. Musi wygrywać nie regulaminem, lecz jakością środowiska pracy. To ogromna zmiana filozoficzna, która powinna przekładać się na zupełnie inne podejście do projektowania i finansowania fit-outu – a często jeszcze nie przekłada.
Dochodzi do tego rosnąca presja ESG. Firmy zobowiązane do raportowania śladu węglowego, dobrostanu pracowników czy dostępności przestrzeni muszą uwzględniać te kryteria również w decyzjach o aranżacji biura. Fit-out przestaje być wyłącznie kwestią estetyki czy funkcjonalności – staje się elementem strategii zrównoważonego rozwoju. I to kolejny argument za tym, że nie można go traktować jako jednorazowego projektu.
Co do samej tezy o fit-oucie jako usłudze ciągłej – raczej bym ją zmodyfikował, choć kierunek myślenia jest właściwy. To nie tyle usługa ciągła w sensie abonamentowym, co usługa zmiany i adaptacji: dostosowywania przestrzeni do potrzeb, które – jak wyraźnie widać na przestrzeni lat – ewoluują zarówno globalnie, jak i lokalnie, i to w tempie szybszym niż kiedykolwiek wcześniej. Organizacje, które to rozumieją, przestają pytać: „kiedy skończymy projekt?", a zaczynają pytać: „jak zaprojektować biuro, żeby łatwo je zmieniać?". I to jest właśnie ta zmiana myślenia, której rynek fit-out potrzebuje najbardziej.

Koszt instalacji M&E - to najważniejszy składnik kosztów fitout!
Fit-out biura coraz częściej jest momentem, w którym zapadają decyzje przesądzające o kosztach i funkcjonowaniu powierzchni przez kolejne lata. Nowoczesne instalacje techniczne – HVAC, oświetlenie LED, systemy sterowania i integracja z BMS – dają realną możliwość dopasowania biura do faktycznego sposobu pracy użytkowników, przy jednoczesnej kontroli zużycia energii i kosztów eksploatacyjnych.
Problem polega jednak na tym, że w praktyce budżety CAPEX i OPEX są nadal traktowane jako całkowicie odrębne byty. Na etapie fit-outu presja budżetowa skupia się niemal wyłącznie na kosztach inwestycyjnych, a obszar instalacji technicznych staje się naturalnym miejscem poszukiwania oszczędności. Upraszczana jest automatyka, ogranicza się liczbę punktów pomiarowych lub rezygnuje z integracji systemów, w imię zasady, iż „ma działać”, podczas gdy powinno „działać dobrze”.
Jednocześnie już po przekazaniu biura oczekuje się, że te same, kosztowo zoptymalizowane instalacje zapewnią niskie koszty zużycia mediów, elastyczność aranżacyjną i możliwość bieżącej optymalizacji. Brak synergii pomiędzy decyzjami CAPEX i realiami OPEX sprawia, że te oczekiwania bardzo często są niemożliwe do spełnienia.
Efektem są kosztowne modernizacje instalacji po kilku latach użytkowania – nierzadko liczone w milionach – które w dużej mierze można było przewidzieć i ograniczyć nawet o kilkadziesiąt procent już na etapie fit-outu. To właśnie synergia decyzji inwestycyjnych i eksploatacyjnych decyduje o końcowym sukcesie projektu, a nie maksymalne „cięcie kosztów” w jednym, wyizolowanym budżecie.
Instalacje techniczne w fit-oucie biura nie powinny być traktowane jako element do zamknięcia CAPEX, lecz jako inwestycja w stabilny i przewidywalny OPEX w całym cyklu życia powierzchni.


Piotr Fenrych jest Senior Project Managerem w CBRE Global Workplace Solutions, specjalizującym się w zarządzaniu projektami fit-out oraz doradztwie inwestycyjnym w obszarze nieruchomości biurowych. Posiada wieloletnie doświadczenie zarówno po stronie generalnego wykonawstwa, jak i project management, co pozwala mu łączyć perspektywę techniczną z biznesową.
Na co dzień odpowiada za przygotowanie i realizację projektów w całej Polsce, wspierając klientów w podejmowaniu decyzji dotyczących CAPEX, optymalizacji kosztów oraz zarządzania ryzykiem inwestycyjnym. W swojej pracy pełni również rolę partnera doradczego - pomagając organizacjom przekładać zmieniające się warunki rynkowe, koszty oraz trendy workplace na konkretne decyzje biznesowe.
Fit-out to proces – tak samo jak budżet
W dzisiejszych realiach rynku biurowego fit-out przestaje być jednorazowym projektem, a staje się procesem wymagającym ciągłej adaptacji. To samo dotyczy budżetu, który coraz rzadziej może być traktowany jako stała, jednorazowo zatwierdzona wartość.
W praktyce projektowej punktem wyjścia do rozmowy często jest budżet przygotowany jakiś czas temu. W tym czasie zmieniają się jednak kluczowe parametry rynku – od cen materiałów i robocizny, przez dostępność wykonawców, po wymagania techniczne i środowiskowe. W efekcie założenia, które jeszcze niedawno były realne, dziś wymagają ponownej weryfikacji.
Największym wyzwaniem nie jest jednak sam wzrost kosztów, lecz sposób jego komunikacji wewnątrz organizacji. Aktualizacja budżetu oznacza konieczność powrotu do decyzji, które często zostały już formalnie zatwierdzone, a to w naturalny sposób generuje napięcie decyzyjne. W tym momencie koszt przestaje być wyłącznie kwestią techniczną, a staje się elementem rozmowy biznesowej.
Dlatego kluczowe znaczenie ma oparcie tej rozmowy na danych, a nie na opinii. Benchmarki rynkowe, aktualne realizacje oraz znajomość trendów pozwalają pokazać, że zmiana budżetu nie wynika z pojedynczej wyceny, lecz z szerszej transformacji rynku.
W tym kontekście z perspektywy organizacji coraz większego znaczenia nabiera współpraca z partnerem, który posiada bieżące doświadczenie rynkowe – zarówno w zakresie kosztów realizacji, jak i zmieniających się trendów w projektowaniu przestrzeni biurowych. Znajomość aktualnych rozwiązań funkcjonalnych oraz sposobów ich wdrażania pozwala nie tylko lepiej dopasować biuro do potrzeb użytkowników, ale również podejmować decyzje inwestycyjne w oparciu o realne, aktualne dane.
Z perspektywy zespołów projektowych oznacza to zmianę roli – od realizacji projektu do wsparcia klienta w procesie podejmowania decyzji inwestycyjnych. W Dziale Projektowym CBRE GWS, pracując blisko klientów i bazując na doświadczeniach z realizacji projektów w całej Polsce, widzimy, jak istotne jest bieżące odniesienie założeń budżetowych do aktualnych warunków rynkowych.
W praktyce prowadzi to do odejścia od jednorazowego planowania inwestycji na rzecz podejścia ciągłego, w którym budżet, zakres i sposób wykorzystania przestrzeni są regularnie weryfikowane i dostosowywane do zmieniających się potrzeb organizacji.























.avif)



.avif)








Tomasz Spalik, dyrektor generalny w Neo Świat, odpowiada za bieżące działania operacyjne wiodącej firmy fit-out na rynku polskim i CEE. Tomasz przez wiele lat współtworzył firmę Neo Świat, działając w różnych rolach, a przed objęciem stanowiska dyrektora generalnego w grudniu 2025 r. odpowiadał za zespół sprzedaży i rozwoju.