Zamknij

Twój koszyk

Razem: 0.00 zł
Razem z VAT: 0,00 zł
Przejdź do kasy

Ruletka czy kalkulacja? Jak mądrze kupować energię w czasach dużej zmienności?

Energia elektryczna w budynkach komercyjnych dawno przestała być poboczną pozycją w budżecie. Dziś stanowi jeden z najpoważniejszych kosztów operacyjnych, a błędnie skonstruowana umowa potrafi zachwiać rentownością całego obiektu. W epoce drastycznych wahań na Towarowej Giełdzie Energii (TGE), zawirowań geopolitycznych i rosnącej roli OZE tradycyjne zakupy prądu przestały być czystą formalnością. Wyglądają raczej jak proces strategiczny, w którym liczą się rynkowe wyczucie, dyscyplina i chłodna kalkulacja.
REKLAMA

Zegar tyka, czyli dlaczego proces wymaga sześciu miesięcy?

Podstawowym błędem zarządców nieruchomości oraz kupców jest rozpoczynanie przetargu dopiero na miesiąc przed wygaśnięciem dotychczasowej umowy. Przygotowania dobre jest rozpocząć co najmniej pół roku wcześniej.

Dodatkowy bufor czasowy pozwala na rzetelne przeanalizowanie historycznego profilu zużycia, uzyskanie niezbędnych zgód korporacyjnych oraz wnikliwą weryfikację ofert. Przy negocjacjach należy też pamiętać o kluczowym rozróżnieniu prawnym: rynek dystrybucji energii jest zmonopolizowany i silnie regulowany – zmiana dystrybutora na danym punkcie poboru jest niemożliwa. Sama sprzedaż energii to już w pełni wolny rynek. To tam rywalizują dostawcy i to tam toczy się prawdziwa gra o oszczędności.
Modele zakupowe: od gwarancji ceny po ryzyko giełdowe

W handlu energią nie istnieje uniwersalne rozwiązanie, pasujące do każdego portfela nieruchomości. Wybór odpowiedniego modelu ściśle zależy od profilu zużycia oraz polityki finansowej organizacji.

Najpopularniejszym wariantem pozostaje model stałej ceny (tzw. fix). Gwarantuje zamawiającemu pełną przewidywalność oraz z góry zaplanowany budżet na kolejne lata. Na drugim biegunie znajdują się ceny indeksowane (spot), podążające bezpośrednio za rynkiem krótkoterminowym. Decyzja o powiązaniu stawek z giełdą zapewnia pewną transparentność marży dostawcy, ale wystawia firmę na ryzyko ciągłych wahań cenowych.

Dla organizacji zaawansowanych analitycznie dostępne są zakupy w formule transzowej. Zamiast nabywać cały roczny wolumen energii jednego dnia, zamawiający dzieli go na mniejsze pule, decydując się na zakup w różnych momentach roku i uśredniając tym samym ostateczne koszty w odniesieniu do rynku. Niezależnie jednak od wybranego wariantu przy ocenie ofert kluczowa pozostaje analityka. Zespół zakupowy musi bezbłędnie zweryfikować, czy potencjalny dostawca posługuje się średnią ważoną czy arytmetyczną, a przy transzach – czy operuje na procentach, czy na wartościach bezwzględnych wyrażonych w MWh.

Zagrożenia ukryte w paragrafach

Wynegocjowanie atrakcyjnej stawki to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Najpoważniejsze ryzyka finansowe kryją się w prawnych detalach kontraktów. Przeoczenie kilku klauzul potrafi błyskawicznie zmienić pozorne oszczędności w straty.

Jednym z zagrożeń są odchylenia wolumenowe. Deklarując określone zużycie energii, organizacja naraża się na kary w razie niewykonania planu. Mechanizm działa też w drugą stronę: przejęcie innej spółki czy otwarcie nowego obiektu drastycznie podnosi zużycie prądu w stosunku do deklaracji. Należy więc zabezpieczyć w umowie widełki tolerancji (plus/minus), chroniące obiekt przed opłatami za przekroczenie lub niedobór zużycia.

Do rynkowych pułapek, na które nie wolno się godzić, należą również klauzule automatycznego przedłużania umów, zapisy pozwalające dostawcy na jednostronną zmianę cen oraz kary umowne pozbawione górnych limitów (tzw. capów). Dokładnego oszacowania wymagają ponadto zabezpieczenia finansowe. Koszt utrzymania gwarancji bankowej lub poręczenia od spółki matki obciąża budżet i bezpośrednio wpływa na ostateczną opłacalność podpisanej umowy.

Zielony prąd w świetle rygorów ESG

Wraz z presją na rzetelne raportowanie zrównoważonego rozwoju, krytycznym punktem negocjacji stały się gwarancje pochodzenia. Najemcy komercyjni coraz częściej muszą udowadniać redukcję własnego śladu węglowego, domagając się od zarządców bezbłędnych dowodów zakupu czystej energii.

Ekologia nie opiera się dziś na deklaracjach sprzedawcy. W idealnym scenariuszu dostawca umarza gwarancję pochodzenia, wskazując na dokumencie precyzyjną nazwę obsługiwanej spółki. Równie istotna jest zbieżność czasowa – jeśli rok dostawy energii to 2025, zazwyczaj certyfikaty muszą pochodzić dokładnie z tego samego okresu. Pomyłki na etapie umarzania oznaczają poważny problem: zewnętrzny audytor ESG odrzuci weryfikację takich gwarancji, uznając, że formalnie nie należą one do badanej organizacji.
Kupowanie prądu dla nieruchomości komercyjnych to nie rutynowy przetarg administracyjny. To pełnoprawny, strategiczny proces, w którym dogłębna analiza regulaminów oraz świadomość pułapek prawnych ważą równie dużo, co ułamek grosza wynegocjowany na megawatogodzinie.
REKLAMA
Subscribe to newsletter

Subscribe to receive the latest blog posts to your inbox every week.

By subscribing you agree to with our Privacy Policy.
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Polecane artykuły

Beton jako nośnik pamięci. Nizio Design International z I Nagrodą w konkursie „Polski Cement w Architekturze” za Mauzoleum w Michniowie

Nizio Design triumfuje w konkursie architektonicznym

Warsaw Home & Contract 2025: Polska marka MOTE i rosnący trend na trwałość jako odpowiedź na erę nadmiaru

MOTE promuje trwałość na Warsaw Home & Contract 2025

Najnowsze wydanie!

Magazyn
2026
11
<< ARTYKUŁ TOWARZYSZĄCY

Ruletka czy kalkulacja? Jak mądrze kupować energię w czasach dużej zmienności?

03.11.2026
Magdalena Hilgner
Kierownik Działu Energii w P4 sp. z o.o. (PLAY), radczyni prawna
Pokaż bio

Kieruje zespołem odpowiedzialnym za zarządzanie energią dla największego operatora usług konwergentnych i jednego z największych odbiorców energii elektrycznej w Polsce. Magdalena specjalizuje się w zagadnieniach regulacyjnych związanych z energią i zrównoważonym rozwojem. Posiada ponad dziesięcioletnie doświadczenie w doradztwie w zakresie prawa energetycznego i regulacji dotyczących zrównoważonego rozwoju dla największych odbiorców energii elektrycznej, gazu ziemnego, paliw płynnych, paliw stałych i ciepła. Jej obszar specjalizacji obejmuje aspekty prawne i operacyjne w obszarze zakupów energii. Magdalena jest ekspertem w Grupie Roboczej ds. doskonalenia raportowania ESG wśród polskich przedsiębiorstw przy Ministrze Finansów. Jest także autorką koncepcji postępowania due diligence w zakresie minimalnych zabezpieczeń, przeprowadzonego z sukcesem w dwóch największych polskich przedsiębiorstwach. Magdalena posiada szerokie doświadczenie w postępowaniach administracyjnych przed Prezesem Urzędu Regulacji Energetyki, w tym w zakresie ubiegania się o koncesje i świadectwa efektywności energetycznej oraz przeprowadzania obowiązkowych audytów energetycznych, a także wypełniania swoich obowiązków w zakresie kolorowych certyfikatów. Doradzała w pracach regulacyjnych nad Technicznymi Kryteriami Taksonomii UE oraz Prawa Energetycznego w zakresie Zamkniętych Systemów Dystrybucyjnych. Magdalena z sukcesem przeprowadzała projekty dotyczące mapowania luk ESG i realizacji strategii w zakresie zgodności z SFDR, NFRD i taksonomią UE dla międzynarodowych przedsiębiorstw. Brała udział w negocjowaniu i zawieraniu umów cPPA oraz wdrażaniu rozwiązań w zakresie zakupów zrównoważonej energii. Posiada również praktyczne doświadczenie z zakresu i regulacji sektora energetycznego w Niemczech. Magdalena jest absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego i Freie Universitaet Berlin.

Rozmawiał/-a
Sylwia Łysak
Stanowisko
Energia elektryczna w budynkach komercyjnych dawno przestała być poboczną pozycją w budżecie. Dziś stanowi jeden z najpoważniejszych kosztów operacyjnych, a błędnie skonstruowana umowa potrafi zachwiać rentownością całego obiektu. W epoce drastycznych wahań na Towarowej Giełdzie Energii (TGE), zawirowań geopolitycznych i rosnącej roli OZE tradycyjne zakupy prądu przestały być czystą formalnością. Wyglądają raczej jak proces strategiczny, w którym liczą się rynkowe wyczucie, dyscyplina i chłodna kalkulacja.
REKLAMA

Zegar tyka, czyli dlaczego proces wymaga sześciu miesięcy?

Podstawowym błędem zarządców nieruchomości oraz kupców jest rozpoczynanie przetargu dopiero na miesiąc przed wygaśnięciem dotychczasowej umowy. Przygotowania dobre jest rozpocząć co najmniej pół roku wcześniej.

Dodatkowy bufor czasowy pozwala na rzetelne przeanalizowanie historycznego profilu zużycia, uzyskanie niezbędnych zgód korporacyjnych oraz wnikliwą weryfikację ofert. Przy negocjacjach należy też pamiętać o kluczowym rozróżnieniu prawnym: rynek dystrybucji energii jest zmonopolizowany i silnie regulowany – zmiana dystrybutora na danym punkcie poboru jest niemożliwa. Sama sprzedaż energii to już w pełni wolny rynek. To tam rywalizują dostawcy i to tam toczy się prawdziwa gra o oszczędności.
Modele zakupowe: od gwarancji ceny po ryzyko giełdowe

W handlu energią nie istnieje uniwersalne rozwiązanie, pasujące do każdego portfela nieruchomości. Wybór odpowiedniego modelu ściśle zależy od profilu zużycia oraz polityki finansowej organizacji.

Najpopularniejszym wariantem pozostaje model stałej ceny (tzw. fix). Gwarantuje zamawiającemu pełną przewidywalność oraz z góry zaplanowany budżet na kolejne lata. Na drugim biegunie znajdują się ceny indeksowane (spot), podążające bezpośrednio za rynkiem krótkoterminowym. Decyzja o powiązaniu stawek z giełdą zapewnia pewną transparentność marży dostawcy, ale wystawia firmę na ryzyko ciągłych wahań cenowych.

Dla organizacji zaawansowanych analitycznie dostępne są zakupy w formule transzowej. Zamiast nabywać cały roczny wolumen energii jednego dnia, zamawiający dzieli go na mniejsze pule, decydując się na zakup w różnych momentach roku i uśredniając tym samym ostateczne koszty w odniesieniu do rynku. Niezależnie jednak od wybranego wariantu przy ocenie ofert kluczowa pozostaje analityka. Zespół zakupowy musi bezbłędnie zweryfikować, czy potencjalny dostawca posługuje się średnią ważoną czy arytmetyczną, a przy transzach – czy operuje na procentach, czy na wartościach bezwzględnych wyrażonych w MWh.

Zagrożenia ukryte w paragrafach

Wynegocjowanie atrakcyjnej stawki to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Najpoważniejsze ryzyka finansowe kryją się w prawnych detalach kontraktów. Przeoczenie kilku klauzul potrafi błyskawicznie zmienić pozorne oszczędności w straty.

Jednym z zagrożeń są odchylenia wolumenowe. Deklarując określone zużycie energii, organizacja naraża się na kary w razie niewykonania planu. Mechanizm działa też w drugą stronę: przejęcie innej spółki czy otwarcie nowego obiektu drastycznie podnosi zużycie prądu w stosunku do deklaracji. Należy więc zabezpieczyć w umowie widełki tolerancji (plus/minus), chroniące obiekt przed opłatami za przekroczenie lub niedobór zużycia.

Do rynkowych pułapek, na które nie wolno się godzić, należą również klauzule automatycznego przedłużania umów, zapisy pozwalające dostawcy na jednostronną zmianę cen oraz kary umowne pozbawione górnych limitów (tzw. capów). Dokładnego oszacowania wymagają ponadto zabezpieczenia finansowe. Koszt utrzymania gwarancji bankowej lub poręczenia od spółki matki obciąża budżet i bezpośrednio wpływa na ostateczną opłacalność podpisanej umowy.

Zielony prąd w świetle rygorów ESG

Wraz z presją na rzetelne raportowanie zrównoważonego rozwoju, krytycznym punktem negocjacji stały się gwarancje pochodzenia. Najemcy komercyjni coraz częściej muszą udowadniać redukcję własnego śladu węglowego, domagając się od zarządców bezbłędnych dowodów zakupu czystej energii.

Ekologia nie opiera się dziś na deklaracjach sprzedawcy. W idealnym scenariuszu dostawca umarza gwarancję pochodzenia, wskazując na dokumencie precyzyjną nazwę obsługiwanej spółki. Równie istotna jest zbieżność czasowa – jeśli rok dostawy energii to 2025, zazwyczaj certyfikaty muszą pochodzić dokładnie z tego samego okresu. Pomyłki na etapie umarzania oznaczają poważny problem: zewnętrzny audytor ESG odrzuci weryfikację takich gwarancji, uznając, że formalnie nie należą one do badanej organizacji.
Kupowanie prądu dla nieruchomości komercyjnych to nie rutynowy przetarg administracyjny. To pełnoprawny, strategiczny proces, w którym dogłębna analiza regulaminów oraz świadomość pułapek prawnych ważą równie dużo, co ułamek grosza wynegocjowany na megawatogodzinie.

Dostęp tylko dla zarejestrowanych użytkowników

Aby przeczytać ten artykuł, musisz się zarejestrować i zalogować.

Zarejestruj się teraz

Zegar tyka, czyli dlaczego proces wymaga sześciu miesięcy?

Podstawowym błędem zarządców nieruchomości oraz kupców jest rozpoczynanie przetargu dopiero na miesiąc przed wygaśnięciem dotychczasowej umowy. Przygotowania dobre jest rozpocząć co najmniej pół roku wcześniej.

Dodatkowy bufor czasowy pozwala na rzetelne przeanalizowanie historycznego profilu zużycia, uzyskanie niezbędnych zgód korporacyjnych oraz wnikliwą weryfikację ofert. Przy negocjacjach należy też pamiętać o kluczowym rozróżnieniu prawnym: rynek dystrybucji energii jest zmonopolizowany i silnie regulowany – zmiana dystrybutora na danym punkcie poboru jest niemożliwa. Sama sprzedaż energii to już w pełni wolny rynek. To tam rywalizują dostawcy i to tam toczy się prawdziwa gra o oszczędności.
Modele zakupowe: od gwarancji ceny po ryzyko giełdowe

W handlu energią nie istnieje uniwersalne rozwiązanie, pasujące do każdego portfela nieruchomości. Wybór odpowiedniego modelu ściśle zależy od profilu zużycia oraz polityki finansowej organizacji.

Najpopularniejszym wariantem pozostaje model stałej ceny (tzw. fix). Gwarantuje zamawiającemu pełną przewidywalność oraz z góry zaplanowany budżet na kolejne lata. Na drugim biegunie znajdują się ceny indeksowane (spot), podążające bezpośrednio za rynkiem krótkoterminowym. Decyzja o powiązaniu stawek z giełdą zapewnia pewną transparentność marży dostawcy, ale wystawia firmę na ryzyko ciągłych wahań cenowych.

Dla organizacji zaawansowanych analitycznie dostępne są zakupy w formule transzowej. Zamiast nabywać cały roczny wolumen energii jednego dnia, zamawiający dzieli go na mniejsze pule, decydując się na zakup w różnych momentach roku i uśredniając tym samym ostateczne koszty w odniesieniu do rynku. Niezależnie jednak od wybranego wariantu przy ocenie ofert kluczowa pozostaje analityka. Zespół zakupowy musi bezbłędnie zweryfikować, czy potencjalny dostawca posługuje się średnią ważoną czy arytmetyczną, a przy transzach – czy operuje na procentach, czy na wartościach bezwzględnych wyrażonych w MWh.

Zagrożenia ukryte w paragrafach

Wynegocjowanie atrakcyjnej stawki to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Najpoważniejsze ryzyka finansowe kryją się w prawnych detalach kontraktów. Przeoczenie kilku klauzul potrafi błyskawicznie zmienić pozorne oszczędności w straty.

Jednym z zagrożeń są odchylenia wolumenowe. Deklarując określone zużycie energii, organizacja naraża się na kary w razie niewykonania planu. Mechanizm działa też w drugą stronę: przejęcie innej spółki czy otwarcie nowego obiektu drastycznie podnosi zużycie prądu w stosunku do deklaracji. Należy więc zabezpieczyć w umowie widełki tolerancji (plus/minus), chroniące obiekt przed opłatami za przekroczenie lub niedobór zużycia.

Do rynkowych pułapek, na które nie wolno się godzić, należą również klauzule automatycznego przedłużania umów, zapisy pozwalające dostawcy na jednostronną zmianę cen oraz kary umowne pozbawione górnych limitów (tzw. capów). Dokładnego oszacowania wymagają ponadto zabezpieczenia finansowe. Koszt utrzymania gwarancji bankowej lub poręczenia od spółki matki obciąża budżet i bezpośrednio wpływa na ostateczną opłacalność podpisanej umowy.

Zielony prąd w świetle rygorów ESG

Wraz z presją na rzetelne raportowanie zrównoważonego rozwoju, krytycznym punktem negocjacji stały się gwarancje pochodzenia. Najemcy komercyjni coraz częściej muszą udowadniać redukcję własnego śladu węglowego, domagając się od zarządców bezbłędnych dowodów zakupu czystej energii.

Ekologia nie opiera się dziś na deklaracjach sprzedawcy. W idealnym scenariuszu dostawca umarza gwarancję pochodzenia, wskazując na dokumencie precyzyjną nazwę obsługiwanej spółki. Równie istotna jest zbieżność czasowa – jeśli rok dostawy energii to 2025, zazwyczaj certyfikaty muszą pochodzić dokładnie z tego samego okresu. Pomyłki na etapie umarzania oznaczają poważny problem: zewnętrzny audytor ESG odrzuci weryfikację takich gwarancji, uznając, że formalnie nie należą one do badanej organizacji.
Kupowanie prądu dla nieruchomości komercyjnych to nie rutynowy przetarg administracyjny. To pełnoprawny, strategiczny proces, w którym dogłębna analiza regulaminów oraz świadomość pułapek prawnych ważą równie dużo, co ułamek grosza wynegocjowany na megawatogodzinie.
REKLAMA
O autorze
O rozmówcach